30 listopada: Mistrzowski skrzydłowy, czyli o Józefie Kwiatkowskim

Do Wrocławia przyjechał w latach 70. XX wieku, bo to właśnie w mieście nad Odrą chciał studiować. Porzucił Wałbrzych i tamtejszy pierwszoligowy klub, żeby przenieść się do drugoligowego wówczas Wojskowego Klubu Sportowego "Śląsk". I wyszło mu to na dobre! Razem z wrocławską drużyną wrócił do rozgrywek na najwyższym poziomie i zdobył najpierw Puchar Polski, a później mistrzostwo Polski. W historii Śląska Wrocław stał się pierwszym reprezentantem Polski, który zdobył bramkę w narodowych barwach. O kim mowa? O Józefie Kwiatkowskim, który dziś – 30 listopada – obchodzi swoje 70. urodziny. Życząc Panu Józefowi wszelkiej pomyślności z okazji pięknego jubieluszu, przypominamy jego sportową karierę.

Jest 18 maja 1977 roku. Śląsk Wrocław mierzy z ROW-em w Rybniku. ROW broni się przed spadkiem, a Śląsk walczy o mistrzostwo. Rozegrany tego samego dnia mecz Górnik Zabrze kontra Zagłębie Sosnowiec skończył się przegraną Górnika 3 :1. Podana w trakcie meczu w Rybniku informacja o porażce największego rywala oznacza, że wygrana zapewni Śląskowi tytuł mistrza Polski... Do przerwy w meczu nie pada żadna bramka. Po powrocie piłkarzy na boisko w 66. minucie Emil Szymura strzela gola dla ROW-u. Jest 1 : 0, więc mistrzostwo oddala się od Śląska... W 72. minucie spotkania Jan Erlich wyrównuje wynik, celnie główkując. Teraz pozostaje tylko jedno zadanie – zdobyć jeszcze jednego gola. Zbliża się 90. minuta meczu, dramaturgia rośnie z każdą sekundą. W pewnym momencie Janusz Sybis, zamiast samemu atakować bramkę, podaje piłkę do skrzydłowego i ten w 85. minucie oddaje ten jeden wymarzony celny strzał, który przesądza o wyniku całego spotkania i zapewnia Śląskowi miejsce na szczycie tabeli. Tym skrzydłowym był właśnie Józef Kwiatkowski.


Mecz II ligi pomiędzy Wojskowym Klubem Sportowym '"Śląsk" Wrocław a Klubem Sportowym "Górnik" Wałbrzych rozegrany na stadionie przy ul. Oporowskiej we Wrocławiu, zakończony zwycięstwem gospodarzy 3 : 2. Pierwszy od lewej napastnik Śląska Janusz Sybis (strzelec dwóch goli w tym meczu), na murawie leży bramkarz Górnika Jan Karwecki, mija go lewoskrzydłowy Śląska – Józef Kwiatkowski, 1 kwietnia 1973 roku. Fot. Stanisław Kokurewicz / zbiory OPiP


Urodzony 30 listopada 1950 roku wychowanek bolesławieckiego klubu do Śląska trafił z Wałbrzycha, gdzie grał w Zagłębiu, kiedy znajdowało się ono w swoim szczytowym momencie, klub grał w I lidze i brał udział w rozgrywkach europejskich. Zagłębie wydawało się idealnym miejscem dla dobrze zapowiadającego się zawodnika. Józef Kwiatkowski miał już doświadczenie z juniorskiej reprezentacji Polski i interesowało się nim kilka klubów, jednak to Dolny Śląsk był mu najbliższy, to tutaj się przecież wychował. W wieku 22 lat postanowił przenieść się do Wrocławia i zacząć występy w barwach Śląska Wrocław. Była to decyzja kontrowersyjna, bo w tym czasie – w sezonie 1972/73 – WKS przeżywał trudne chwile i nie był w stanie wydostać się z II ligi. Ale wygrał rozsądek. Józef Kwiatkowski chciał studiować dziennie na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, podobne plany miała jego żona. Razem podjęli więc decyzję o przenosinach do Wrocławia, który wydawał się jedynym możliwym miejscem realizacji ich wspólnych celów. Mimo ówczesnej pozycji zespołu okazało się, że to był dobry moment na przenosiny do Śląska. Prowadzona przez trenera Władysława Żmudę drużyna przedostała się w końcu do I ligi i rozpoczęła drogę po mistrzostwo Polski, które zdobyła w 1977 roku, z przystankiem na Puchar Polski w 1976 roku.


Józef Kwiatkowski. Fot. archiwum Gazety Wrocławskiej za: gazetawroclawska.pl


Józef Kwiatkowski grał nie tylko w Śląsku, ale występował też w reprezentacji Polski – zagrał w niej siedem spotkań i zdobył jedną bramkę. Dlaczego tylko tyle? Anegdota głosi, że zraził do siebie Kazimierza Górskiego, który był wówczas trenerem kadry narodowej. Podczas tournée reprezentacji po Ameryce Kwiatkowski, abstynent, miał zamówić do obiadu mleko zamiast piwa. Treneri, słysząc to, podobno tylko się skrzywił i skomentował, że z kogoś takiego nie będzie prawdziwego piłkarza. Jest to historia, co do której prawdziwości można mieć wątpliwości, ale rzeczywiście odpowiednio przedstawia podejście Józefa Kwiatkowskiego do nałogów popularnych wśród piłkarzy w tamtych czasach. Alkohol i papierosy były wówczas nieodłączną częścią sportu, a on swoją postawą sprzeciwiał się temu. Szedł pod prąd jak wtedy, kiedy przeniósł się do Śląska grającego w drugiej lidze. Jednak bardziej prawdopodobnym powodem krótkiej przygody Kwiatkowskiego z reprezentacją była kontuzja, z którą przyjechał do Ameryki. Kiedy trener Kazimierz Górski zobaczył spuchniętą kostkę, nie był zadowolony. W efekcie Józef Kwiatkowski nie mógł pokazać się z najlepszej strony. Być może jego reprezentacyjna kariera potoczyłaby się inaczej, gdyby miał taką możliwość.

Po klubowych sukcesach ze Śląskiem przeniósł się z powrotem do Wałbrzycha, tym razem wybierając jednak Górnika Wałbrzych, który grał wówczas w II lidze. Ostatnim jego klubem był austriacki SV Sankt Veit, w którym spędził sześć lat. Ostatecznie w roku 1986 zakończył sportową karierę.

Bibliografia:
1. Bugajski, A., Wolał mleko od piwa i wcale mu nie zaszkodziło [dostęp: 21.11.2020]
2. Maliniak, J., Śląsk Wrocław Mistrz Polski 1977 [dostęp: 21.11.2020]
3. Maliniak, J., Tak Śląsk zdobył swoje pierwsze mistrzostwo [dostęp: 21.11.2020]
4. Strzelcy bramek [dostęp: 21.11.2020]

Marta Kopiniak
przewodnik w Centrum Historii Zajezdnia