26 października: Nauczyciel idealny? O Ewaryście Estkowskim

Dokładnie 200 lat temu w niewielkiej wsi Drzązgowo koło Kostrzyna urodził się Ewaryst Estkowski – syn zubożałego szlachcica, uczestnik Wiosny Ludów, znał m.in. Joachima Lelewela i Adama Mickiewicza. Był znakomitym pedagogiem z pionierskim podejściem do nauczania oraz wychowania dzieci i młodzieży, a także na kształcenia nauczycieli. Dlaczego jego poglądy były tak nowatorskie? Jakie były jego związki z Wrocławiem?

Ewaryst Estkowski przyszedł na świat 26 października 1820 roku w leżącej w Wielkopolsce wsi Drzązgowo znajdującej się w tamtym czasie pod zaborem pruskim. Jego ojciec był właścicielem niewielkiego folwarku, który pochłaniał całe jego życie ‒ nie miał więc czasu, aby zająć się wychowaniem syna osobiście. Ponieważ w okolicy brakowało szkółki, postanowił wysłać sześcioletniego Ewarysta do Krzepiszyna, gdzie wychowaniem dziecka zajął się nauczyciel edukacji elementarnej. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie ten pedagog oraz sposób, w jaki nauczał, ukształtował poglądy młodego Ewarysta. Nauczyciel ten był bowiem człowiekiem bardzo surowym, chętnie stosującym kary cielesne, a metoda jego nauczania była w dużej mierze metodą pamięciową, którą Ewaryst już jako dziecko uważał za pozbawioną jakiejkolwiek skuteczności. Znudzony nauką, która ‒ jak sam twierdził ‒ w żaden sposób go nie rozwijała i nie pobudzała jego wyobraźni, uciekał przed nauczycielem do lasu, a książki gubił czy wrzucał do wody. Zasłużył więc na opinię dziecka leniwego i pozbawionego chęci do nauki. Jego przyszłe życie pokazało jednak, jak bardzo się co do niego mylono.

Wkrótce ojciec Ewarysta przeniósł się z całą rodziną do Powidza, a tam przyszły pedagog trafił do innej szkoły. Jego kolejny nauczyciel był człowiekiem młodym i starał się przekazać młodzieży jak najwięcej wiedzy, tak jak poprzedni wychowawca Ewarysta on jednak też stosował metodę mechanicznego zapamiętywania – nie zwracał uwagi na to, czy dzieci rzeczywiście rozumieją to, czego się uczą. Bardzo podobnie wyglądał sposób nauczania każdego kolejnego nauczyciela, z którym Ewaryst miał do czynienia. Doświadczenia te nie zraziły go jednak zupełnie do edukacji i zawodu pedagoga, wręcz przeciwnie ‒ w wieku 15 lat postanowił wstąpić do seminarium nauczycielskiego w Poznaniu.

Seminarium ukończył w roku 1839 mimo dużych problemów, jakie miał z językiem niemieckim, w którym nauczano. Objął posadę nauczyciela szkoły elementarnej w Wojciechowie pod Jaraczewem. Bardzo szybko zdobył przychylność dzieci i ich rodziców, czego jednak nie można powiedzieć o władzach szkoły. Zaangażowanie Ewarysta było dla nich niewygodne przede wszystkim z powodu licznych listów, które młody nauczyciel wysyłał do przełożonych i do gminy, zwracając uwagę na brak niezbędnych środków do nauczania. W szkole nie było książek, tabliczek dla dzieci, nawet tablicy ściennej. W tym okresie swojego życia Ewaryst Estkowski zaczął prowadzić uważne obserwacje dzieci i czytać prace współczesnych pedagogów. Przekonał się, że seminarium, które skończył, przygotowało go do pracy nauczyciela jedynie w teorii, która niewiele ma wspólnego z praktyką. Doszedł też do wniosku, że nauczyciel ma obowiązek kształcić się przez całe życie, nie może polegać jedynie na tym, czego nauczył się w seminariach, powinien także stosować własne metody wychowawcze, które często musi wypracować samodzielnie. Ewaryst Estkowski zupełnie rezygnował z metody pamięciowej, zamiast tego starał się nauczać na podstawie konkretnych doświadczeń i przykładów z życia codziennego, co szybko wzbudziło zainteresowanie jego uczniów. Zauważyli oni, że to, czego się uczą, może być w przyszłości użyteczne. Konflikt z władzami szkoły sprawił jednak, że Ewaryst Estkowski został przeniesiony w 1843 roku do szkoły w Mikstacie, którą opuścił już półtora roku później, chcąc się nadal kształcić.

W tym momencie w jego biografii pojawił się Wrocław – to właśnie tu Ewaryst Estkowski przyjechał w 1844 roku, aby kontynuować naukę na uniwersytecie. Na wstępie napotkał jednak duże trudności – nie miał matury gimnazjalnej, która była wówczas wymagana, aby zostać przyjętym na studia. Nie poddał się jednak i już w styczniu 1845 roku został tzw. słuchaczem nadzwyczajnym. Zapisał się na wydział filozoficzny, gdzie chodził na wykłady z historii, psychologii, logiki, statystyki, nauk przyrodniczych i literatury słowiańskiej. Działał także w skupiającym studentów polonistyki Towarzystwie Literacko Słowiańskim. Ta różnorodność zajęć, na które uczęszczał, świadczy o tym, że chciał wykorzystać swój pobyt we Wrocławiu, aby poszerzyć wiedzę ze wszelkich dziedzin. Najważniejsza jednak pozostawała dla niego pedagogika.

Ponieważ na uniwersytecie we Wrocławiu nie było wówczas katedry pedagogiki, Ewaryst Estkowski otrzymał zgodę na obserwacje lekcji wrocławskich seminariów nauczycielskich. Uczestnicząc w tych zajęciach, miał szansę zapoznać się z poglądami na nauczanie dwóch wybitnych pedagogów działających we Wrocławiu. Pierwszym z nich był ksiądz Karol Barthl, kierujący w tamtym czasie Katolickim Seminarium Nauczycielskim, który szczególną uwagę poświęcał wychowaniu religijnemu. Drugim był Wilhelm Harnisch, do 1822 roku kierujący Ewangelickim Seminarium Nauczycielskim, znany jako propagator wychowania fizycznego. Z całą pewnością można stwierdzić, że pobyt Ewarysta Estkowskiego we Wrocławiu wzbogacił jego wiedzę pedagogiczną, zapoznał się on tu z nowymi metodami nauczania, które zrozumiał w teorii i obserwował w praktyce.

Przez cały okres studiów współpracował także z licznymi czasopismami (np. z „Orędownikiem Naukowym”, czy „Pismem dla Nauczycieli Ludu Wiejskiego”), wydając w nich swoje artykuły. Jego studia we Wrocławiu zakończyły się dość szybko, bo już w listopadzie 1846 roku. Nie przystąpił nigdy do egzaminów, po których mógłby zdobyć stopień naukowy, czego przyczyną najprawdopodobniej był fakt, że nie znał greki ani literatury klasycznej. Nie bez znaczenia dla jego decyzji musiała być też coraz gorsza sytuacja finansowa. Wrócił więc do Wielkopolski, gdzie w Poznaniu uzyskał posadę w seminarium nauczycielskim.

Kiedy w roku 1848 wybuchła Wiosna Ludów, sympatyzujący z chłopami Ewaryst Estkowski zaangażował się w rewolucję ‒ został mianowany komisarzem okręgowym straży bezpieczeństwa w powiecie wrzesińskim. Po upadku Powstania Wielkopolskiego zwolniono go ze szkoły przy seminarium nauczycielskim w Poznaniu, trafił na jakiś czas do więzienia w Szczecinie. Pozbawiony środków do życia rozpoczął współpracę z Ligą Polską – organizacją działającą w Wielkopolsce i na Pomorzu, której podstawowym celem była obrona interesów Polaków po Wiośnie Ludów oraz dążenie do zachowania polskości, co ważne ‒ drogą legalną, czyli zgodnie z prawem pruskim.

Z jego inicjatywy założono Polskie Towarzystwo Pedagogiczne w Poznaniu, którego głównym celem było podniesienie poziomu oświaty wśród ludu i poprawa warunków życia pedagogów. Zależało mu również na rozpowszechnianiu profesjonalnej wiedzy wśród nauczycieli, z tego względu w ramach towarzystwa zaczęto wydawać miesięcznik „Szkoła Polska” pod redakcją samego Ewarysta Estkowskiego. Było to pierwsze polskie pismo o tematyce pedagogicznej. W roku 1851 wydał Elementarzyk, w którym zastosował nowatorską metodę nauki czytania i pisania opartą na zasadzie stopniowania trudności, która wykorzystywana jest przez nauczycieli także współcześnie.

Niestety w roku 1853 Polskie Towarzystwo Pedagogiczne rozpadło się, a z powodu braku czytelników przestano wydawać kolejne numery miesięcznika. Ewaryst Estkowski w tym okresie postanowił wybrać się w podróż po Niemczech i Francji, aby poszerzyć swoje horyzonty i obserwować działalność zagranicznych instytutów pedagogicznych. We Francji poznał żyjących na emigracji wielkich Polaków, między innymi historyka Joachima Lelewela oraz poetów – Teofila Lenartowicza i Adama Mickiewicza. Ostatecznie podróż ta nie skończyła się dla niego dobrze – wrócił chory na gruźlicę. Umarł w wieku zaledwie 36 lat w miasteczku Soden w Niemczech, do którego udał się na kurację, latem 1856 roku.

Wiele z metod nauczania Ewarysta Estkowskiego, które były tak nowatorskie za jego czasów, jest do dziś aktualnych. Jego życiową misją było szerzenie myśli, że dobry pedagog kształci się całe swoje życie. Zwracał on szczególną uwagę na praktyczne zastosowanie nauki, dążył do poprawy poziomu wykształcenia wśród ludu. Nie można zapominać, że jego działalność przypadała na czasy trudne, kiedy Polska znajdowała się pod trzema zaborami. Z tego też względu punktem wyjścia dla jego działalności stało się kształcenie godnych i świadomych swojej historii obywateli przyszłego, niepodległego kraju. Był bezspornie postacią wybitną i także współcześnie może służyć za wzór zaangażowanego całym sercem w swoją pracę nauczyciela.

Martyna Kunecka
specjalista ds. obsługi publiczności
Dział Obsługi Centrum Historii Zajezdnia