25 grudnia: Twierdza nie do zdobycia – powojenny Teatr Miejski we Wrocławiu

Dokładnie 25 grudnia 1945 roku Miejski Teatr we Wrocławiu miał okazję po raz pierwszy zaprezentować publiczności spektakl teatralny I co z takim robić? Komedia zagrana przez duet w składzie Roman Niewiarowicz i Jadwiga Zaklicka nieoficjalnie otworzyła pierwszy sezon teatralny we Wrocławiu. Jednak zanim do tego doszło, Adam Kabaja musiał podjąć się niebezpiecznej misji, w której został zmuszony do wcielenia się w rolę dowódcy prowadzącego obronę budynku teatru, dodatkowo próbując poradzić sobie ze zniszczeniami, jakie spowodowała wojna. Jakie były powojenne początki Teatru Miejskiego, czyli dzisiejszej Opery Wrocławskiej? Jakie wydarzenia uznaje się za początek działałności operowej i teatralnej? Kim byli pionierzy życia kulturalnego w powojennym Wrocławiu?

Przedwojenny Wrocław był miastem tętniącym kulturalnym życiem. Obok licznej grupy małych teatrzyków i scen sezonowych mieszkańcy mieli do swojej dyspozycji sześć stałych teatrów o łącznej liczbie ośmiu tysięcy miejsc. W tym czasie prężnie działał dr Theodor Loewe, dyrektor i kierownik literacki teatrów, który z wrocławskiego Teatru Miejskiego uczynił jedną z głównych scen operowych Niemiec [zob. także Wrocławskie Historie z 6 października: Zagmatwane losy Lobetheater]. Niestety, wojna i jej skutki w postaci powojennych migracji oraz obrócenie miasta w ruinę sprawiły, że po dawnym bogatym życiu kulturalnym nie został nawet ślad. Polskie władze stanęły przed bardzo trudnym zadaniem podniesienia miasta z gruzów oraz zorganizowania wszystkich aspektów życia na nowo, w tym także i życia kulturalnego. Pionierski etap odnowy przypadł na drugą połowę 1945 roku. To wtedy do Wrocławia zaczęły spływać grupy organizujące polską administrację pod wodzą pierwszego prezydenta miasta Bolesława Drobnera. Zadbał on o to, aby w administracji znalazły się także osoby ze środowisk kultury i nauki, które miały stworzyć podwaliny pod instytucje kulturalne i oświatowe [zob. także Wrocławskie Historie z 8 kwietnia: „Szykujemy się na Wrocław…”, cz. 1 oraz Wrocławskie Historie z 20 kwietnia: „Szykujemy się na Wrocław…”, cz. 2].

W gronie pionierów życia kulturalnego w powojennym Wrocławiu znalazł się m.in. Adam Kabaja, doświadczony pracownik techniczny Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Otrzymał on zadanie zabezpieczenia dobytku wrocławskich teatrów, aby umożliwić szybszy start i wskrzeszenie życia kulturalnego. Nie było to łatwe chociażby dlatego, że Wrocław był wówczas bardzo niebezpiecznym miejscem. Plaga szabrownictwa i kradzieży sprawiła, że o każdą cenną rzecz trzeba było walczyć, a życie można było stracić z zadziwiającą łatwością. W takich warunkach należało zatem znaleźć odpowiednie miejsce, które umożliwiłoby bezpieczne organizowanie spektakli i występów. Wybór padł na jeden z najmniej zniszczonych budynków teatralnych, czyli dawny Teatr Miejski.

Miejsce wybrane przez Adama Kabaję to okazały zabytkowy gmach mieszczący się przy dzisiejszej ulicy Świdnickiej. Został wzniesiony w latach 1839–1841 według projektu Carla Ferdinanda Langhansa w stylu klasycystycznym, z bardzo innowacyjną jak na owe czasy sceną oraz widownią na około 1600 miejsc. Pożary w 1865 i 1871 roku, sprawiły, że budynek musiał przejść gruntowne przebudowy i z tego powodu już na zawsze zmienił swoje oblicze [zob. także Wrocławskie Historie z 19 lipca: Teatr Miejski w płomieniach]. Podczas II wojny światowej gmach przyszłej Opery Wrocławskiej miał sporo szczęścia i nie ucierpiał aż tak bardzo, jak chociażby teatr przy dzsiejszej ulicy Gabrieli Zapolskiej 3, który wymagał odbudowy, co nastąpiło dopiero w 1950 roku.

Mimo że wojna już się skończyła, to o budynek Teatru Miejskiego nadal trzeba było walczyć. Tym razem zagrażali mu szabrownicy i bandyci. Podobnie było z innymi ważnymi dla odbudowy miasta obiektami, dlatego stopniowo zabezpieczane przez polską administrację obiekty użyteczności publicznej musiały być stale pilnowane. Wymagały tego chociażby zabudowania Uniwersytetu i Politechniki, dlatego spośród członków Grupy Naukowo-Kulturalnej powołana została specjalna Straż Uniwersytecka, która pod bronią pilnowała terenów i dobytku przyszłych uczelni [zob. także Wrocławskie Historie z 2 czerwca: Straż Akademicka]. Podobnie postąpiono z budynkiem Teatru Miejskiego.

Adam Kabaja miał się zająć zabezpieczeniem obiektu w tym także wszystkich okolicznych ruchomości i mienia, które były nie tylko w posiadaniu teatru, ale także takich, które mogły mieć wartość i znaczenie dla późniejszego jego działania. Wspominał, że udając się na miejsce, zastał pusty gmach z rozbitymi drzwiami i oknami. Wchodząc do środka i oświetlając sobie drogę latarką, dotarł na scenę, gdzie uderzył w gong wiszący na kurtynie. Po tym sygnale dołączyła do niego jakaś postać, która poinformowała go, że w piwnicy i w schronach ukrywa się grupa niemieckich pracowników opery. W imieniu Zarządu Miasta Wrocławia Adam Kabaja wydał polecenie zbiórki wszystkich tych osób i w ten sposób zorganizował podległy sobie zespół 12 Niemców, których podzielił na dwie drużyny, przydzielając im zadania. Jedną grupę wyznaczył do prac wartowniczych, zaś drugą do prac remontowych i barykadowania wszystkich drzwi teatru. Wśród Niemców znalazł się także koncertmistrz o nazwisku Schmidt, któremu Adam Kabaja zlecił, aby ten pokazał mu wszystkie teatry we Wrocławiu. Podjęta przez Adama Kabaję ryzykowna próba zorganizowania obrony budynku Teatru Miejskiego była bardzo niebezpiecznym zadaniem. Złożony prezydentowi miasta Bolesławowi Drobnerowi raport na ten temat prezydent skwitował jednym słowem: „Wariat”. Budynek okazał się dla szabrowników kuszącym celem. Pierwsze próby jego rabunku były już podjęte, dlatego zorganizowanie ochrony było nadrzędnym zadaniem.

Adam Kabaja wspominał, że pierwszym zadaniem było zorganizowanie odprawy dla grupy podległych mu Niemców, którym przyrzekł opiekę i nakazał zwerbowanie kolejnych ludzi związanych z teatrem, kładąc nacisk na pracowników fizycznych. Zadanie zostało wykonane i po dwóch dobach grupa rozrosła się do 60 osób. Mimo to obrona nie przebiegała gładko, nie było właściwie dnia, w którym ktoś nie wyłamałby kilku drzwi wejściowych do teatru. Ataki szabrowników powodowały, że ciągle pojawiały się nowe zniszczenia, które trzeba było naprawiać. W celu wzmocnienia obrony Adam Kabaja zorganizował cztery grupy ludzi do stałego pilnowania gmachu od wewnątrz. Byli zaopatrzeni w gong i w razie problemów wzniecali alarm. Wówczas biegł on z karabinem maszynowym do wyznaczonego miejsca. To właśnie w tym czasie powstała legenda, że Teatr Miejski niczym twierdza dla szabrowników jest nie do zdobycia.

W pierwszych tygodniach po przejęciu obiektu w gmachu teatru należało wykonać liczne naprawy. Adam Kabaja wspominał, że przystąpiono do tego błyskawicznie. W tym celu zorganizowana została grupa ludzi do poszukiwania materiałów budowlanych. Najpilniejszego remontu wymagał dach, który został uszkodzony przez jeden z pocisków artyleryjskich. Adam Kabaja nakazał także przygotować zbiorniki przeciwpożarowe w celu ochrony przed ogniem wzniecanym w mieście przez czerwonoarmistów. Jednym z trudniejszych zadań przy porządkowaniu teatru było usunięcie ważącego półtorej tony żyrandola, który spadł z powodu uderzenia pocisku armatniego, przy czym uszkodził reflektory, widownię oraz podłogę. Po usunięciu zniszczeń grupa mogła przystąpić do próby przywrócenia Teatrowi Miejskiemu jego dawnej świetności. Na tym etapie prac Adam Kabaja zamieszkał w budynku teatru, gdzie na swoje potrzeby zaaranżował jedną z garderób.

Działania Adama Kabaji okazały się skuteczne – szabrownikom nie udało się sforsować teatru. Sukces niezdobytej twierdzy zrodził jednak kolejny problem. Administracja miejska – zadowolona z poziomu bezpieczeństwa teatru – podjęła próbę uczynienia z gmachu magazynu. Do zabytkowego obiektu zaczęto zwozić rzeczy, które nie miały nic wspólnego z działaniem teatru. Adam Kabaja nie był zadowolony z takiego stanu rzeczy, dlatego interweniował u prezydenta miasta Bolesława Drobnera. Udało mu się osiągnąć cel, a w nagrodę za zabezpieczenie obiektu został mianowany dyrektorem technicznym teatrów miasta Wrocławia.

Z biegiem czasu sytuacja w mieście ulegała polepszeniu, co sprawiło, że poprawiła się także sytuacja teatru, który w spadku po Stadttheater przyjął nazwę Teatru Miejskiego. Początkowo działał jako konglomerat łączący kilka dziedzin artystycznych – teatr, operę i filharmonię dla orkiestry symfonicznej. Pierwszym wydarzeniem był koncert zorganizowany 29 czerwca 1945 roku – była to Akademia z okazji Święta Morza [zob. także Wrocławskie Historie z 29 czerwca: Święto Morza, czyli pierwsza zabawa na gruzach]. Wydarzenie zgromadziło pełną widownię i okazało się osobistym zwycięstwem Adama Kabaji. Cel, jaki sobie wyznaczył, został osiągnięty. Wspominał, że widząc owacje na stojąco, odniósł wrażenie, że były to oklaski dla narodzin teatru polskiego we Wrocławiu.

Choć koncert z końca czerwca 1945 roku okazał się sukcesem, nie mógł być jednak uważany za prawowity spektakl teatralny. Pierwszym prawdziwym spektaklem we Wrocławiu była inscenizacja Halki w reżyserii Stanisława Drabika. Premierowe przedstawienie wystawiono 8 września 1945 roku [zob. także Wrocławskie Historie z 8 września: „Halka” we Wrocławiu, czyli wielki start Opery]. Wydarzenie to jest powszechnie uważane za początek historii powojennej Opery Wrocławskiej.

Kolejnym zadaniem do wykonania było obsadzenie stanowiska dyrektora Teatru Miejskiego. Rozwiązaniem problemu ponownie zajął się Adam Kabaja, który wraz ze swoimi doradcami postanowił zaproponować to stanowisko jednemu z najwybitniejszych polskich aktorów i reżyserów teatralnych w historii Polski, czyli Juliuszowi Osterwie. W tym celu udał się do Krakowa, aby przedstawić mu propozycję. Niestety, artysta z powodu choroby odmówił, wskazał jednak innego kandydata na to stanowisko: Teofila Trzcińskiego, który w świecie teatru był rozpoznawalny jeszcze przed wojną, prowadząc m.in. Teatr Miejski im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i wprowadzając tam dość ambitny repertuar. Teofil Trzciński przyjął posadę i przeniósł się do Wrocławia, w którym pracę postanowił zacząć od dwóch premier, jakie miały odbyć się w połowie listopada 1945 roku. Była to Zemsta Aleksandra Fredry z udziałem Ludwika Solskiego i Jerzego Leszczyńskiego oraz Skiz Gabrieli Zapolskiej z Mieczysławą Ćwiklińską. Niestety, do zaplanowanych premier nie doszło. Próby musiały odbywać się w Krakowie, a część aktorów mocno zachorowała, m.in. na gruźlicę. Problemy kadrowe skutkowały anulowaniem planów.

W zespole Teofila Trzcińskiego znalazła się jego żona Jadwiga Zaklicka oraz jej dawny kolega, z którym występowała w czasach międzywojennych, Roman Niewiarowicz. Wspólnie wystawiali kiedyś w duecie napisaną przez Romana Niewiarowicza komedię pod tytułem I co z takim robić?. Wrocławska widownia była rozochocona po sukcesie Halki, dlatego Trzciński zdecydował się wystawić tę komedię, gdyż aktorzy oraz reżyser za nią odpowiedzialni byli na miejscu. Pospiesznie przygotowana premiera odbyła się 25 grudnia i jest uznawana za nieoficjalną inaugurację wrocławskiego teatru [zob. także Wrocławskie Historie z 24 grudnia: „Gwiazdy nad ruinami”, czyli pierwsze powojenne święta]. Na oficjalną inaugurację wrocławianie nie musieli długo czekać – odbyła się 6 stycznia 1946 roku. Były to Śluby panieńskie Aleksandra Fredry w reżyserii dyrektora Teofila Trzcińskiego. To właśnie tę datę przyjmuje się umownie za początek działalności Teatru Polskiego.

Damian Samulewicz
specjalista ds. obsługi publiczności
Dział Obsługi Centrum Historii Zajezdnia

Bibliografia:
– J. Minałto, Teatr Polski. Główna Scena im. Jerzego Grzegorzewskiego, https://www.theatre-architecture.eu/pl/db/?theatreId=261 [01.12.2020]
– Radio Wrocław, Dźwiękowa Historia: Jak rodził się teatr we Wrocławiu?, https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/48069/Jak-rodzil-sie-teatr-we-Wroclawiu-ARCHIWA# [01.12.2020]
– „Studia Chopinowskie” A. Topolska, „Halka na gruzach Festung Breslau”, Nr 3 (2019), http://studiachopinowskie.pl/pages/issue/90/5, [01.12.2020]
– Teatr Polski Wrocław, Akademia 1212 Online - „Historia Teatru Polskiego – Budynek Sceny im. Jerzego Grzegorzewskiego”, https://www.teatrpolski.wroc.pl/akademia-1212-online-historia-teatru-polskiego-budynek-sceny-im-j-grzegorzewskiego/ [01.12.2020]
Trudne dni. Wrocław 1945 r. we wspomnieniach pionierów, red. M. Markowski, Wrocław 1961, t. 2.