25 października: Artysta uratowany przez psa

Johann Michael Rottmayer, wybitny człowiek baroku, nadworny malarz cesarski, twórca malowideł ściennych, fresków i obrazów sztalugowych. Choć swoje największe dzieła stworzył na dworze austriackim, m.in. w Salzburgu i Wiedniu, to i w oddalonym od stolicy cesarstwa Habsburgów Wrocławiu pozostawił wspaniały ślad swojej twórczości. Zmarł 24 października 1730 roku, a stałoby się to zapewne wcześniej, gdyby nie pewne zdarzenie w jednym z wrocławskich kościołów z udziałem psa...

Od strony północnej perspektywę ulicy Kuźniczej zamyka barokowy kościół pw. Najświętszego Imienia Jezus przylegający do głównego gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego i będący nieodłączną częścią tzw. kompleksu leopoldyńskiego. Już z zewnątrz wygląda interesująco, lecz dopiero po przekroczeniu progu zwiedzający mogą ujrzeć monumentalne wnętrze świątyni. Wspaniałe rzeźby, zróżnicowany detal architektoniczny i przykuwające uwagę iluzjonistyczne freski. Bogactwo barw, wielość postaci, złożoność scen powodują, że można je oglądać w nieskończoność. Świątynia została wzniesiona w latach 1689–1698, prace wyposażeniowe i wykończeniowe trwały jednak aż do końca 1734 roku. Wśród osób pracujących nad wykończeniem wnętrz znajdował się Johann Michael Rottmayr von Rosenbrunn [zob. także Wrocławskie Historie z 30 lipca: Kościół Uniwersytecki].

Artysta urodził się w Laufen an der Salzach w Bawarii w 1654 roku i choć data dzienna nie jest znana, wiadomo, że został ochrzczony 11 listopada 1654 roku. Był synem organisty kolegiaty w Laufen i córki malarza, która sama trudniła się polichromowaniem ołtarzy i malowaniem ścian. W wieku 21 lat wyjechał do Włoch m.in. do Wenecji, gdzie kształcił się w zakresie malarstwa. W 1688 roku po powrocie do rodzinnej miejscowości wykonywał drobne prace dla mieszczan z Laufen. Po przeprowadzce do Salzburga na początku lat 90. XVII wieku zaczął otrzymywać większe zlecenia. Pierwsze poważne pochodziło od franciszkanów z kolegiaty Salzburskiej, potem posypały się następne. Najważniejsze pochodziły jednak z Wiednia. W Pałacu Liechtenstein namalował freski o tematyce mitologicznej, w kościele św. Piotra stworzył fresk przedstawiający Koronowanie Marii w otoczeniu świętych, aniołów i proroków. U schyłku życia otrzymywał zlecenia z cesarskiego dworu. Wykonał freski kopuły i sklepienia w kościele św. Karola Boromeusza w Wiedniu przedstawiające Pośrednictwo św. Karola Boromeusza przekazane przez Marię od Trójcy Świętej dla Ludzkości. Największym dziełem, nad którym pracował do śmierci, było wykonanie dekoracji kościoła klasztornego Benedyktynów w Melku. Artysta zmarł 25 października 1730 roku w wyniku udaru mózgu. Został pochowany w katedrze św. Szczepana w Wiedniu, ostatnim mieście, w którym mieszkał.

Gdzie w takim razie Wrocław w jego życiorysie? W latach 1703–1706 Rottmayr otrzymał zlecenie jezuitów, a współinwestorami byli również przedstawiciele władz świeckich i kościelnych Wrocławia, wśród których trzeba wymienić wrocławskiego biskupa Franza Ludwiga von Pfalz-Neuburga. Zlecono mu namalowanie fresków w nowo wybudowanym kościele pw. Najświętszego Imienia Jezus i tej tematyce poświęcił malarz swoje dzieło, którego myślą przewodnią były cytaty z Psalmu 113 „Od wschodu słońca aż po zachód jego niech imię Pańskie będzie pochwalone” oraz wersu listu do Filipian „Dlatego też Bóg Go wywyższył i darował Mu imię ponad wszystkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebiańskich, ziemskich i podziemnych”. W nawie głównej w alegoryczny sposób przedstawił Adorację Najświętszego Imienia Jezus przez istoty niebiańskie i przedstawicieli narodów świata. Sklepienie nad prezbiterium ozdobił freskiem Adoracji Imienia Jahwe, a nad i pod emporą organową sceny z życia Jezusa. W nawach bocznych przedstawił epizody z życia Matki Boskiej, świętych, w tym związanych z zakonem jezuitów św. Franciszkiem Ksawerym i św. Ignacym Loyolą, a także Jadwigi Śląskiej.


Po lewej: wnętrze kościóła pw. Najświętszego Imienia Jezus; po prawej: fresk w nawie głównej – Adoracja Najświętszego Imienia Jezus przez istoty niebiańskie i przedstawicieli narodów świata. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


Fresk w nawie głównej przedstawia dzieciątko Jezus z symbolem zmartwychwstania nad napisem IHS umieszczonym w złotym rydwanie ciągnionym przez symbole czterech Ewangelistów: woła, lwa, orła i anioła. Syna Boga adorują liczni święci skupieni wokół Matki Bożej Orędowniczki, jezuici na czele ze św. Franciszkiem Ksawerym i św. Ignacym Loyolą, a także dostojnicy kościelni na czele z papieżem. Za iluzjonistyczną balustradą stoją przedstawiciele ludów czterech kontynentów Azji, Afryki, Ameryki i Europy. Wśród tych ostatnich rozpoznać można papieża Klemensa IX, cesarza habsburskiego Leopolda I, jego syna Józefa I oraz biskupa Franza Ludwiga von Pfalz-Neuburga. W tym zacnym gronie znalazł się i autor fresków. Ubrany w czarny płaszcz i białą perukę jako jedyny zwraca swój wzrok w kierunku oglądających jego dzieło. Pod nim przez balustradę wychyla się łaciaty pies. Skąd pies w tak doborowym towarzystwie? Otóż, jak głosi legenda, gdy Johann Michael Rottmayr malował polichromie, nie zwrócił uwagi, że stoi na samej krawędzi rusztowania. Niechybnie by spadł, gdyby nie szczekanie psa, które ustrzegło go przed niebezpieczeństwem.


Fragment fresku w nawie głównej. Autor malowidła, Johann Michael Rottmayr von Rosenbrunn, sportretował siebie w czarnym płaszczu i w białej peruce tuż nad psem. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


Michał Karczmarek
licencjonowany przewodnik miejski
Via Vratislavia