24 września: Komu bilecik? Rzecz o „konikach”

24 września 1955 r. w czasie „łapanki” funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej we Wrocławiu zatrzymali w sąsiedztwie kin cztery osoby handlujące nielegalnie biletami wstępu. Osoby te zostały skazane na trzy miesiące przymusowej pracy „poprawczej”. O kim mowa? O tzw. konikach. Zorganizowani w całe grupy wykupywali bilety na najbardziej atrakcyjne filmy i z wielokrotnym zyskiem odsprzedawali je osobom, które nie dostały ich normalnym trybem. Jak wyglądał ten proceder w okresie PRL?

W czasach PRL, gdy kino odgrywało dużą rolę w dziedzinie rozrywki, a sale kinowe często nie mogły pomieścić wszystkich chętnych, funkcjonowanie czarnego rynku biletów stało się nieuchronne. Proceder ten przetrwał niemal do końca PRL, choć w późniejszych latach nielegalni sprzedawcy nie byli już tak surowo karani.


Fot. Kino „Śląsk” nocą, 1967 r., fot. Zbigniew Nowak / zbiory Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”


Kin było zawsze było zbyt mało w stosunku do potrzeb. We Wrocławiu pierwsze z nich otwarto po wojnie w czerwcu 1945 r. Było to Kino „Warszawa” przy ul. Ogrodowej (później Karola Świerczewskiego, obecnie Józefa Piłsudskiego) powstałe w miejscu przedwojennego kina Palast-Theater. Zob. także Wrocławskie Historie z 16 czerwca „Warszawa – pierwsze kino powojennego Wrocławia.

Później powstawały następne, uruchamiane w dawnych kinach niemieckich, bądź w adaptowanych do celów kinowych obiektach na terenie całego miasta. W latach 50. kin było już kilkanaście, a w następnych dekadach ich liczba oscylowała w granicach 20–30 placówek. Mieściły od kilkudziesięciu do kilkuset widzów. Do najbardziej popularnych kin należały: „Dworcowe” i „Śląsk” przy ul. Karola Świerczewskiego, „Przodownik” przy al. Przodowników Pracy (ob. al. Józefa Hallera), „Tęcza” przy ul. Kościuszki, „Polonia” przy ul. Stefana Żeromskiego, „Lalka” przy ul. Bolesława Prusa, „Pionier” przy ul. Jedności Narodowej, czy największy ze wszystkich „Gigant” w kompleksie Hali Ludowej [zob. także Wrocławskie Historie z 31 sierpnia „Wrocławski Gigant”.

Zmiana ustroju na wolnorynkowy zbiegła się z pojawieniem się odtwarzaczy wideo i rozwojem telewizji, które odebrały kinom znaczną część widowni. Później pojawiły się multipleksy, które ostatecznie zastąpiły dawne niewielkie kina.

W dzisiejszych czasach „koniki” pojawiają się już jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Niemniej, gdy jakiś seans cieszy się wyjątkową popularnością, a dla przybyłych brakuje biletów, i dzisiaj spragnieni kontaktu ze sztuką filmową rozglądają się na boki z nadzieją, że znajdzie się ktoś, kto zechce im odsprzedać bilet.

dr Krzysztof Popiński
historyk
Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu

Zob. także:
Wrocławskie Historie z 3 września „Palast-Theater i początki wrocławskiej kinematografii”