21 września: Spadochroniarz spod Arnhem – wrocławianinem

W kultowym filmie „O jeden most za daleko” z 1977 r. w reżyserii Richarda Attenborough jedna z bardziej zapadających w pamięć scen przedstawia przeprawę przez Ren żołnierzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Polacy pod osłoną nocy na zupełnie nienadających się do tego celu lekkich pontonach, próbują przeprawić się do holenderskiego Arnhem, gdzie rozpaczliwie walczą brytyjscy spadochroniarze. Nagle ciemność rozświetla niemiecka flara i rozpętuje się piekło. Karabiny maszynowe dosłownie rozstrzeliwują pontony oraz ludzi, a grający generała Sosabowskiego Gene Hackman osobiście rzuca się ratować swoich żołnierzy, krzycząc i wydając rozkazy dość poprawną jak na amerykańskiego aktora polszczyzną. Wydarzenie takie, choć na potrzeby filmu zostało nieco udramatyzowane, rzeczywiście miało miejsce. 21 września – w 76. rocznicę lądowania polskich spadochroniarzy pod Arnhem w ramach operacji „Market-Garden” – grób dowodzącego tą akcją, pułkownika Ryszarda Małaszkiewicz został oznaczony insygnium „Ojczyzna Swemu Obrońcy” w ramach Projektu „Ocalamy”. Kim był spadochroniarz spod Arnhem, który po wojnie osiadł we Wrocławiu i tu został pochowany?

W nocy z 22 na 23 września 1944 r., biorący udział w alianckiej operacji powietrzno-desantowej „Market Garden” polscy spadochroniarze faktycznie podjęli karkołomną próbę przeprawy przez Ren, aby wesprzeć bijących się w Arnhem brytyjskich kolegów. Różnica w porównaniu z artystyczną wizją reżysera polegała na tym, że pontonów mieli zaledwie dwa, a nie kilkanaście jak w filmie, natomiast na miejscu nie dowodził generał Sosabowski, a jego szef sztabu pułkownik Ryszard Małaszkiewicz.


Fot. 1. Ryszarda Małaszkiewicz, fot. zbiory rodzinne / wrocławski oddział Instytutu Pamięci Narodowej


Harcerz i żołnierz

Historia tego człowieka zasługuje na osobny film i to w niemniej gwiazdorskiej obsadzie aniżeli wspomniany na początku „O jeden most za daleko”. I wcale nie jest to banał. Ryszard Małaszkiewicz, rodowity Wilniuk, urodzony 24 października 1901 r. jako najstarszy syn Pawła i Marii z domu Czerniawskiej, już od czasów nauki w wileńskich gimnazjach dawał się poznać jako postać nietuzinkowa. Należał najprawdopodobniej do słynnej „Błękitnej Jedynki”, czyli 1. Żeglarskiej Wileńskiej Drużyny Harcerzy im. Zygmunta Sierakowskiego, co jest o tyle ciekawe, że była to wówczas organizacja nielegalna z punktu widzenia rosyjskiego zaborcy. Za udział w rodzącym się polskim skautingu (późniejszym harcerstwie) można było w najlepszym przypadku zostać dyscyplinarnie relegowanym ze szkoły z tzw. wilczym biletem, a najgorszym – trafić na Syberię. Niemniej paramilitarne przygotowanie w skautingu okazało się być bardzo przydatne w nadchodzących, niespokojnych czasach.

W listopadzie 1918 r. Małaszkiewicz na ochotnika wstąpił do odradzającego się Wojska Polskiego, w składzie którego wziął udział m.in. Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. Służył wówczas w stopniu sierżanta, dowodząc plutonem Wileńskiego Pułku Harcerskiego 201. Ochotniczego Pułku Piechoty. W boju pod Cieksynem wyróżnił się nie tylko osobistą odwagą, ale i drygiem do dowodzenia, co zaowocowało przyznaniem mu pierwszego z dwóch otrzymanych w karierze wojskowej Krzyży Walecznych.

Małaszkiewicz wyróżnił się także w walkach 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej generała Żeligowskiego po jej „buncie”, który ostatecznie doprowadził do przyłączenia do Polski jego rodzinnego Wilna. We wniosku awansowym przyznanego mu Krzyża Zasługi Litwy Środkowej czytamy: „Pod Sudrową Litwini, posiadając liczebną przewagę, przerwali nasz front i robiąc głęboką wyrwę, wdarli się na tyły, wskutek czego nasze prawe skrzydło cofnęło się. Będąc wówczas dowódcą 3. Komp. I baonu 6. Harc. PP., wysłałem na zagrożony odcinek sierżanta Małaszkiewicza, nie tylko, że brawurowo wykonał powierzone sobie zadanie, odrzucając nieprzyjaciela na głębokość 5 km, lecz ponadto rozbił doszczętnie kompanię litewską, a dowódcę jej oficera własnoręcznie wziął do niewoli, zdobywając przy tym kilkunastu jeńców. Dzięki akcji sierż. Małaszkiewicza front nasz został przywrócony do poprzedniej linii”.

W okresie międzywojennym Małaszkiewicz powrócił do nauki, którą przerwał w 1918 r. Zdał maturę i rozpoczął studia na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Warszawskiej, które po dwóch latach musiał przerwać ze względu na trudną sytuację materialną rodziny. Wymusiło to na nim ponowne przywdzianie munduru. W 1923 r. rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych, a następnie w Oficerskiej Szkole Inżynierii w Warszawie. 15 sierpnia 1926 r. został oficjalnie mianowany podporucznikiem z przydziałem do 3. Pułku Saperów w Wilnie. Awans na porucznika uzyskał dokładnie dwa lata później, zostając najpierw zastępcą dowódcy kompanii, a później – dowódcą kompanii liniowej. Za wzorową postawę podczas powodzi w 1931 r, kiedy organizował ewakuację ludności oraz zapatrzenie jej w żywność i środki czystości, otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi. Wyróżniał się także na innych polach. Opracował m.in. regulamin musztry saperów, za co został wyróżniony Nagrodą Ministra Spraw Wojskowych. Jako jeden z najlepszych oficerów Wojska Polskiego w 1935 r. ukończył elitarną Wojskową Szkołę Wojenną, po czym otrzymał przydział do 13. Dywizji Piechoty na praktykę sztabową. Awansował także do stopnia kapitana, aby w 1937 r. zostać dowódcą Szkoły Podoficerskiej przy 4. Pułku Saperów w Przemyślu. Tam też służył do
sierpnia 1939 r.

Zasadniczo jego kariera w Wojsku Polskim w okresie II RP mogłaby posłużyć za wzorzec stawiany co bardziej ambitnym oficerom i podoficerom. W opiniach na jego temat stale przewija się motyw wysokiej oceny przez przełożonych oraz szacunku podkomendnych. Zwracano też uwagę na fakt, iż był obdarzony inicjatywą oraz wysokim poczuciem odpowiedzialności przy jednoczesnej wierności ideałowi „bezimiennego współpracownika dowódcy”. Te wszystkie cechy, niestety włącznie z ostatnią, zdeterminowały później jego biografię i doprowadziły do sytuacji, że jeden z najzdolniejszych oficerów sztabowych Wojska Polskiego w czasie II wojny światowej pozostał jednocześnie niemal całkowicie anonimowy.

Życie Ryszarda Małaszkiewicza nie wypełniała jedynie kariera wojskowa. W 1930 r. poślubił Marię Złotogórską, z którą dość szybko doczekał się dwóch synów – Krzysztofa oraz Andrzeja. Cała trójka szczęśliwie przeżyła wojnę, mieszkając najpierw w Przemyślu, a później w Sandomierzu. Dzięki żonie płk. Jana Rzepeckiego Maria Małaszkiewicz otrzymała adres pocztowy, na który mogła bezpiecznie docierać korespondencja i paczki z Wielkiej Brytanii, gdzie ostatecznie w 1940 r. trafił jej mąż. Pozwoliło im to zachować nić kontaktu, a Ryszardowi choćby w drobny sposób wesprzeć rodzinę w walce o przeżycie podczas okupacji.

Wybuch II wojny światowej zastał Ryszarda Małaszkiewicza w stopniu kapitana na stanowisku oficera operacyjno-organizacyjnego dowódcy saperów i szefa fortyfikacji generała Mieczysława Dąbkowskiego w Sztabie Naczelnego Wodza w Warszawie. Przebył całą drogę wraz ze Sztabem od Warszawy po Brześć, Włodzimierz Wołyński, Stanisławów aż do Kut na granicy z Rumunią. Na rozkaz swojego przełożonego generała Dąbkowskiego 17 września 1939 r. przekroczył granicę i został internowany. W obozie spędził jednak tylko kilka tygodni, po których uciekł, przedostając się do polskiej ambasady w Bukareszcie, a ta umożliwiła mu przerzut drogą morską do Francji. Podróż daleka była od spokojnej. Rumuński statek, oficjalnie transportujący kukurydzę do Palermo, a nieoficjalnie – polskich żołnierzy do Marsylii, w rzeczywistości przemycał także ropę do Włoch, za co został zatrzymany przez brytyjski krążownik. Mający trwać 18 dni rejs wydłużył się do 6 tygodni i drogą przez Maltę zakończył się ostatecznie w Genui, gdzie rumuński kapitan zamiast kontynuować podróż, kupił Polakom bilety kolejowe do granicy francuskiej. Cała grupa 78 polskich żołnierzy i oficerów ostatecznie dotarła do Paryża pod koniec grudnia 1939 r.

We Francji Ryszard Małaszkiewicz otrzymał przydział do 4. Dywizji Strzelców, w której zastępcą dowódcy był wówczas pułkownik Stanisław Sosabowski. Panowie nie spotkali się pierwszy raz, Sosabowski był bowiem wcześniej wykładowcą Małaszkiewicza w Wojskowej Szkole Wojennej. Jak się wkrótce okazało, los miał spleść ich życiorysy znacznie mocniej aniżeli poprzez pojedyncze epizodyczne spotkania.

Po tragicznych tygodniach maja i czerwca 1940 r., kiedy z każdym kolejnym dniem stawało się jasne, że Niemcy skutecznie złamią opór armii francuskiej, zapadła decyzja o ewakuacji dywizji do Wielkiej Brytanii. Kapitan Małaszkiewicz aktywnie działał na rzecz ewakuowania jak największej liczby żołnierzy. Wedle opinii swojego bezpośredniego przełożonego, generała Jatelnickiego, do 25 czerwca, a więc jeszcze trzy dni po oficjalnej kapitulacji Francji, objeżdżał on motocyklem rejon portów w Royan i La Rochelle, aby upewnić się, że w terenie nie pozostał żaden z polskich oddziałów, który trzeba ewakuować. Przedstawiony do odznaczenia Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, nie otrzymał go tylko dlatego, iż krytycznie oceniono postawę w toku ewakuacji jego zwierzchnika, będącego jednocześnie wnioskodawcą odznaczenia.

W Wielkiej Brytanii Małaszkiewicz został przydzielony w charakterze dowódcy 2. kompanii do 1. Brygady Strzelców stacjonującej w Szkocji. Początkowo był przewidywany jako oficer sztabowy dla tworzących się w Związku Radzieckim oddziałów Armii Polskiej na Wschodzie, późniejszego II Korpusu generała Andersa, jednak wobec fiaska tych planów, powrócił do swojej jednostki. Wiedząc, że z racji swojego 10-letniego stażu jako sztabowiec nie miał większych szans na przydział do jednostki liniowej, poprosił o zmianę przydziału. Zwrócił się z tą sprawą do znanemu sobie z Wojskowej Szkoły Wojennej i służby w 4. Dywizji Piechoty we Francji, pułkownika Sosabowskiego, który w 1942 r. przystąpił do karkołomnego zadania stworzenia w Polskich Siłach Zbrojnych jednostki spadochronowej.

Choć jako student Małaszkiewicz był przez pułkownika Sosabowskiego oceniany co najwyżej przeciętnie, to w liście kwalifikacyjnej za 1942 r. zdawał się „nieco” zmienić zdanie. Pisał o nim m.in.: „Zdolny umysł, bystry, prawy, pracowity, bardzo dobry oficer w sztabie, bardzo dobry dowódca w linii.”

Niemniej oficerowi przyzwyczajonemu do służby na lądzie, trudno było „oderwać się do ziemi”, a później z powrotem na nią skakać. Choć przeszedł szkolenie w osławionym „Małpim Gaju”, to jednak przełożeni zwracali uwagę, że technikę skoków spadochronowych opanował w stopniu zaledwie dostatecznym. Ich zdaniem było to spowodowane przede wszystkim… strachem. Nie było w tym nic dziwnego. O ile przy skokach z wieży spadochronowej czy balonu specyfika i warunki skoku są dużo bardziej sprzyjające, to w przypadku szkolenia ze skoków z pokładu samolotu oceniano również szybkość, z jaką spadochroniarz opuszczał maszynę. W ramach swojego szkolenia w okresie od kwietnia do sierpnia 1942 r. Małaszkiewicz wykonał ogółem dwa skoki z balonu oraz pięć z samolotu. Ostatecznie zdołał więc przezwyciężyć swój lęk i w pełni zasłużyć na swoją oznakę spadochronową.


Fot. 2 Major Ryszard Małaszkiewicz tłumaczy Naczelnemu Wodzowi, generałowi Sosnkowskiemu, przebieg ćwiczeń brygady, Anglia, 1943 r., fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Spadochroniarz

Analizując aktywność Małaszkiewicza w ciągu rocznego pobytu w brygadzie, trudno nie dostrzec jego wpływu na ostateczny kształt tej elitarnej jednostki. Awansowany na początku 1943 r. do stopnia majora, w specjalnym memorandum określił docelową strukturę kompanii saperskiej w brygadzie spadochronowej. Opracował także wytyczne do szkolenia saperów, które następnie sam koordynował. To wszystko zaskarbiło mu wielkie zaufanie generała Sosabowskiego i zaprocentowało powierzeniem mu w październiku 1943 r. nie tylko szefostwa referatu saperów, ale również stanowiska szefa sztabu całej brygady.


Fot. 3. Spadochroniarze 1 SBS podczas ćwiczebnych skoków ze spadochronem, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Fot. 4. Generał Sosabowski z żołnierzami 1 SBS, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Fot. 5. Wieża spadochronowa do ćwiczeń 1 SBS, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Na tym stanowisku Małaszkiewicz wziął udział w jedynej bitwie stoczonej przez 1. Polską Samodzielną Brygadę Spadochronową – lądowaniu pod Arnhem w Holandii w ramach operacji powietrzno-desantowej „Market-Garden” we wrześniu 1944 r. Ambitne założenia operacji, polegające na zrzuceniu w Holandii kilkudziesięciu tysięcy alianckich spadochroniarzy, uchwyceniu w wyniku czynnika zaskoczenia mostów i utorowanie wojskom lądowym drogi do serca przemysłowego Rzeszy, czyli Zagłębia Ruhry, ostatecznie okazały się niemożliwe do zrealizowania. Żołnierze brytyjskiej 1. Dywizji Powietrznodesantowej, którzy mieli uchwycić most na Renie w Arnhem i utrzymać go przez 48 godzin, zostali ostatecznie zmiażdżeni przez Niemców po dziewięciodniowych, zaciętych walkach. Wobec fiaska planowanej odsieczy, jedynym wsparciem dla walczących rozpaczliwie brytyjskich spadochroniarzy okazali się ich polscy koledzy, którzy nie tylko przeprawili się w skrajnie niesprzyjających warunkach przez Ren, aby wesprzeć ich obronę, ale również osłaniali późniejszą ewakuację resztek 1. Dywizji Powietrznodesantowej w kierunku pozycji alianckich. Zapłacili za to gorzką cenę w postaci blisko 100 poległych, 250 rannych i 80 wziętych do niewoli, co stanowiło ok. 23 proc. stanu wyjściowego jednostki.

Chcąc za wszelką cenę zdjąć odium porażki z uwielbianego w Wielkiej Brytanii marszałka Bernarda Law Montgomery’ego, za winnych klęski uznano… Polaków z generałem Sosabowskim na czele, który został w grudniu 1944 r. odwołany z funkcji dowódcy Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Major Małaszkiewicz, powszechnie uznawany za „człowieka Sosabowskiego” również padł ofiarą kłamliwej nagonki (zarzucano mu m.in. nieumiejętnie przygotowanie przeprawy przez Ren) i został zmuszony do odejścia na stanowisko szefa Centrum Wyszkolenia Spadochronowego Brygady. Odrzucono również jego wniosek awansowy, w wyniku czego musiał zadowolić się jedynie przyznaniem drugiego w karierze Krzyża Walecznych.

Centrum Wyszkolenia Spadochronowego pod kierunkiem majora Małaszkiewicza funkcjonowało do końca czerwca 1946 r., kiedy zostało ostatecznie zlikwidowane w wyniku stopniowej demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Kilka miesięcy później, major pomimo uzasadnionych obaw o sytuację w podporządkowywanej przez komunistów Polsce, był już w drodze powrotnej do kraju. Zwyciężyła tęsknota za niewidzianą przez blisko siedem lat rodziną.

Wobec braku możliwości powrotu do rodzinnego Wilna, rodzina Małaszkiewiczów zamieszkała we Wrocławiu, a major został kierownikiem administracyjnym wyszukującym na terenie Dolnego Śląska wytwórni materiałów budowlanych, które zabezpieczał przed szabrem i dewastacją. W kwietniu 1948 r. został dyrektorem technicznym Wrocławskich Zakładów Ceramiki Czerwonej. Od następnego roku znalazł się w obrębie zainteresowania Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, który rozpracowywał go pod kątem prowadzenia przez niego możliwej działalności szpiegowskiej i dywersyjnej. 25 stycznia 1950 r. został aresztowany wraz ze swoim współpracownikiem Marianem Furmankiem. Po trwającym ponad półtora roku brutalnym śledztwie, podczas którego nieskutecznie próbowano wymusić na nim zeznania potwierdzające fakt szpiegowskiej działalności, stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym we Wrocławiu. Pobyt w więzieniu i trudy śledztwa miały katastrofalny wpływ na jego zdrowie. Na salę sądową został dostarczony wprost z oddziału szpitalnego na noszach. Został wówczas najpewniej skazany na karę siedmiu lat pozbawienia wolności (w dokumentach nie zachowały się stenogramy procesowe ani wyrok) za niedociągnięcia w pracy oraz sabotaż.

Więzień polityczny

Wyrok nie zakończył jednak śledztwa Głównego Zarządu Informacji Wojskowej, która kontynuowała badanie jego rzekomej działalności szpiegowskiej oraz powiązań z wywiadem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Doprowadziło ono do dalszego dramatycznego pogorszenia się stanu zdrowia Małaszkiewicza, który w więzieniu nabawił się anemii, gruźlicy kości oraz paraliżu będącego wynikiem braku należytej opieki lekarskiej. Wobec przekonania o rychłej i nieuchronnej śmierci skazanego, 9 lutego 1952 r. zapadła decyzja o zwolnieniu go z więzienia i kontynuowaniu leczenia w szpitalu wojewódzkim. Bohater spod Arnhem przez około dwa lata ratował swoje zdrowie, jednak do pełni sprawności nigdy już nie powrócił. Upokorzenia dopełnił rozkaz z lipca 1950 r. weryfikujący jego stopień wojskowy jako kapitana, co stanowiło degradację. Należny stopień majora Wojska Polskiego został mu przywrócony dopiero dziewięć lat później.

Po podreperowaniu zdrowia major Małaszkiewicz rozpoczął pracę w Przedsiębiorstwie Geologicznym Gospodarki Komunalnej we Wrocławiu na stanowisku specjalisty ds. racjonalizacji oraz zaplecza technicznego. Uzyskał również dyplom inżynierski w zakresie budowy i utrzymania dróg, a ponadto poświęcał się swojej pasji, czyli myślistwu. W latach 1962–1966 był członkiem Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Związku Łowieckiego. Na emeryturę przeszedł z końcem maja 1983 r. Aktywnie działał w środowisku weteranów 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej oraz napisał szereg prac o udziale Polaków w bitwie pod Arnhem w 1944 r. Miał olbrzymi udział w popularyzacji tego zadnienia wobec marginalizacji udziału Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w walkach na frontach II wojny światowej przez władze i środowisko naukowe PRL.

Zmarł 29 stycznia 1988 r., przegrywając walkę z nawracającą gruźlicą kości, której nabawił się podczas pobytu w więzieniu w latach 50. Przez wiele następnych lat nie doczekał się należnego sobie miejsca w świadomości i panteonie bohaterów Polaków, pozostając na wpół anonimowym oficerem 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Spoczywa na cmentarzu parafialnym św. Rodziny przy ul. Smętnej we Wrocławiu.


Fot. 6. Grób Ryszarda Małaszkiewicza na cmentarzu parafialnym św. Rodziny przy ul. Smętnej we Wrocławiu, fot. Przemysław Mandela / wrocławski oddział Instytutu Pamięci Narodowej


W 2020 r. wspólnymi staraniami Biura Upamiętnienia Walk i Męczeństwa wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, Wojskowej Komendy Uzupełnień we Wrocławiu oraz 6. Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego z Krakowa został pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika.

Przemysław Mandela
Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział we Wrocławiu