20 grudnia: Zimowy król

Dokładnie czterysta lat temu – 20 grudnia 1620 roku – król Czech Fryderyk I Wittelsbach opuścił Wrocław. Po przegranej bitwie pod Białą Górą nie pozostało mu nic innego, jak oddalić się z kraju, którego jeszcze do niedawna był władcą. Wyjeżdżał w samotności, bez żony Elżbiety Stuart, świadomy poniesionej klęski, niemalże uciekał... Kim był Fryderyk I Wittelsbach zwany Zimowym Królem? Jaką rolę odegrał w historii Wrocławia?

Na tron czeski wstąpił 27 sierpnia 1619 roku w burzliwych dla Europy czasach konfliktów religijnych. Jako kalwin stanowił przeciwwagę dla Habsburgów, katolickich władców rządzących Czechami. Gdy te postanowiły wyzwolić się spod katolickiego panowania Ferdynanda II Habsburga, który pogwałcił dotychczas panujące swobody religijne, ich wybór padł na elektora Palatynatu Reńskiego Fryderyka V Wittelsbacha (1596–1632). Ten, wstępując na tron, przyjął imię Fryderyka I.


Fryderyk I Wittelsbach zwany Królem Zimowym. Fot. domena publiczna


W tamtym okresie na wchodzącym w skład królestwa Czech Śląsku zdecydowana większość mieszkańców była wyznania luterańskiego, dążenie do wyboru niekatolickiego króla było więc czymś pożądanym i naturalnym. Hołd nowemu władcy mieszkańcy Śląska złożyli 23 lutego 1620 roku, kiedy po wizytach m.in. w Bierutowie, Nysie i Oławie król Fryderyk wraz z małżonką Elżbietą przybył do Wrocławia. Do spotkania ze starostą i członkami Rady Miejskiej doszło tuż za wsią Księże Małe, na wysokości Knopfmühle (obecnie parking przy Parku Wschodnim). Królowi towarzyszyła honorowa eskorta złożona 1278 jeźdźców. Uroczysty orszak udał się traktem oławskim przez Bramę Oławską i ulicą o tej samej nazwie do Rynku. Tam na wysokości obecnego pomnika Aleksandra hrabiego Fredry ustawiona była niezwykle bogato zdobiona brama triumfalna. Król odebrał hołd i uczestniczył we mszy, która ze względu na wyznanie została odprawiona nie jak to zwyczajowo było w katedrze, ale w kościele pw. św. Elżbiety. Władca pozostawał w stolicy Śląska jeszcze przez trzynaście dni, do 6 marca 1620 roku. Czas ten spędzał na odwiedzinach książąt, wizytacji obwarowań miasta, arsenału Piaskowego, zamku cesarskiego, kościoła św. Doroty oraz – co ciekawe, bez zapowiedzi – Ostrowa Tumskiego z katedrą.

Jakże odmienna była kolejna wizyta Fryderyka I we Wrocławiu. Po klęsce poniesionej w bitwie stoczonej 8 listopada 1620 roku pod Białą Górą opuszczany przez kolejne dwory władca ratował się ucieczką z królestwa, nad którym tracił już władzę. Droga na północ wiodła m.in. przez Wrocław. Wraz z ciężarną żoną Elżbietą Stuart 17 listopada pojawił się w mieście. To stąd córka angielskiego króla Jakuba I napisała do swojego ojca list z prośbą o pomoc dla małżonka. List pozostał jednak bez odzewu. Wobec tragicznej sytuacji, w jakiej znalazła się królewska para, ciężarna żona opuściła współmałżonka pod koniec listopada i w Kostrzynie nad Odrą czekała na ponowne spotkanie z nim. Tymczasem w Europie byłego władcę pogardliwie zaczęto nazywać Zimowym Królem ze względu na krótki okres panowania. W miastach kolportowano afisze oferujące nagrodę za informacje o „królu, który uciekł kilka dni temu – wiek niedojrzały, kolor krwawy, wzrost średni, zez rozbieżny, bez zarostu wartego wspomnienia; usposobienie nie takie złe dopóki na swojej drodze nie znajdzie kradzionego królestwa, imię jego Fryderyk”.

Jak to w życiu bywa, karta rodu pokrzywdzonych przez los królewskich małżonków z czasem się odwróciła. Ich dwunaste dziecko, córka Zofia, wychodząc za mąż za Ernesta Augusta Hanowerskiego stała się matką przyszłego króla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii – Jerzego I Hanowerskiego, którego potomkowie do dziś władają Wielką Brytanią.

Michał Karczmarek
licencjonowany przewodnik miejski
Via Vratislavia