18 października: Poszukiwany, poszukiwana... Dawne anonse matrymonialne

Dnia 18 października 1875 roku we wrocławskiej prasie ukazał się następujący anons matrymonialny: „Młody mężczyzna, wyższy urzędnik królewski, katolik, o przyjemnym obliczu, majętny pragnie się szybko ożenić. Poważnie poszukuje reflektującej na ten zamiar panny, w wieku 20–26 lat, w miarę możliwości majętnej. Listy zawierające opis i intencje kandydatek wraz fotografiami należy dostarczyć do 24 października do skrytki pocztowej Ekspedycji Anonsowej pana Rudolfa Mosa”. Tak sformułowane anonse były w tamtym czasie rzeczą zupełnie normalną...

U schyłku XIX wieku główną rolę w kojarzeniu związków małżeńskich nadal odgrywała rodzina i najbliższe otoczenie, ale środowisko mieszczańskie stopniowo dopuszczało także i anonse matrymonialne jako skuteczną formę autoprezentacji. Można jednak przypuszczać, że korzystali z nich samotni panowie, samodzielni finansowo, ale pozbawieni rozbudowanych rodzinnych koneksji, których kariera zawodowa często pchnęła do miasta z dala od rodzinnych stron. Wraz ze wzrastającą mobilnością społeczną w zjednoczonych Niemczech osób takich pojawiało się coraz więcej. Przeważali wśród nich urzędnicy i przedsiębiorcy. Oczywiście anonse matrymonialne mogli umieszczać tylko mężczyźni. Kobieta – jeżeli w ogóle udałoby jej się zamieścić takie ogłoszenie – stałaby się przedmiotem niewybrednych komentarzy, kpin, a nawet potępienia. Zmiany w obyczajowości miały jeszcze wówczas swoje granice…

Realia, w jakich kojarzono pary małżeńskie, zmieniały się jednak wraz z upływem czasu, na co niewątpliwy wpływ miały dramatyczne wydarzenia pierwszej połowy XX wieku. Obie wojny światowe, totalitaryzmy, rewolucyjne zmiany w kulturze i obyczajowości społecznej drugiej połowy tego stulecia nieuchronnie zmieniły także anonse matrymonialne. Tak było również w powojennej Polsce, w której granicach znalazł się Wrocław. Dokonała się niemal całkowita wymiana ludności miasta ‒ z niemieckiej na polską. Żyła ona podobnie jak reszta obywateli PRL przez kilkadziesiąt lat w warunkach państwa zarządzanego przez komunistyczną dyktaturę oraz gospodarki mającej zasadnicze problemy z zaopatrzeniem kraju w podstawowe dobra konsumpcyjne. Awansowi najuboższych grup społecznych towarzyszyło bardzo silne spłaszczenie i zrównanie dochodów. Doskwierający brak własnego mieszkania, przedmiotu zbytku niedostępnego dla większości na nie oczekujących, widoczny jest również w anonsach matrymonialnych. Przykładem może być jedno z takich ogłoszeń pochodzące z drugiej połowy lat 50. XX wieku: „Kawaler lat 27, wzrost 1,75, brunet ze średnim wykształceniem, kulturalny, bez nałogów, pozna pannę do lat 29, spokojnego charakteru, przeciętnej urody, posiadającej mieszkanie, w celu matrymonialnym”. Ponieważ w Polsce panował ustrój równości społecznej, nawet ci zamożniejsi mogli w swoich planach matrymonialnych brać pod uwagę to, co jeszcze przed wojną byłoby uznawane za mezalians: „Samotny lat 32, wysoki 1,80, przystojny, szatyn dobrze sytuowany, prowadzący własne przedsiębiorstwo pozna pannę miłą, przystojną, dobrą, domatorkę celem założenia rodziny – może być biedna”. Na rynku brakowało niemal wszystkiego. Nawet jeżeli miało się już mieszkanie, trzeba było jakoś je urządzić: „Inżynier z mieszkaniem pozna panienkę do lat 26 z meblami”. Czasem aż trudno uwierzyć, że osoba zamieszczająca anons matrymonialny potrafi odróżnić uczucie miłości od interesu: „Poznam starszego pana posiadającego mieszkanie z telefonem celem uruchomienia przedsiębiorstwa handlowego”. Na szczęście byli jednak i tacy, dla których liczył się głównie walor duchowy i intelektualny: „Subtelna nauczycielka lat 28 pozna kulturalnego pana w celu wymiany myśli”.

Współcześnie w warunkach gospodarki rynkowej, w której braki dóbr materialnych nie są już tak wielką bolączką, w ogłoszeniach matrymonialnych pojawa się jeszcze chęć poprawy statusu majątkowego: „Puszysta 160/42 l, ciemnowłosa […] pozna pana do lat 50 puszystego, zadbanego, z samochodem”. Szczęśliwie jednak i dzisiaj nie brakuje idealistów: „Poznam, pokocham Panią stanu wolnego […] poważnie myślącą o przyszłości. […] Cel towarzysko-matrymonialny”.

dr Krzysztof Popiński
historyk
Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu