17 września: Pamięć Sybiru we Wrocławiu

Pierwszy raz publicznie o Sybirze wspomniano w 1988 r. na falach wrocławskiej rozgłośni Polskiego Radia. Jak to możliwe, że przez ponad 40 lat panowała zmowa milczenia? Dlaczego mogło się to stać – i stało się – we Wrocławiu? Zapraszamy do prześledzenia kroniki pamięci o Zesłańcach Sybiru. 17 września to Światowy Dzień Sybiraka obchodzony od 1991 r. dla upamiętnienia agresji ZSRR na Polskę w 1939 r. i jej konsekwencji.

Jest jesień 1988 r. Czuć powiew wielkich przemian, ale kto się spodziewał, że tak szybko nastąpi schyłek PRL-u... Redaktor Urszula Lubecka do rozmów na temat Sybiru i zsyłek zaprosiła swoich słuchaczy. Na jej apel odpowiedziało wiele osób. Już w listopadzie doszło do pierwszego spotkania Sybiraków – właśnie w gmachu Radia Wrocław przy ul. Karkonoskiej.

O tyle niezwykłe i nieprawdopodobne było to spotkanie, że przez poprzedzające je cztery dekady temat zsyłek na Sybir nie istniał w oficjalnych kanałach medialnych. Co więcej, nawet w szkolnictwie i w miejscach pracy był to temat tabu. Jakże to wspominać o takiej tragedii, którą zafundował Polakom „zaprzyjaźniony ZSRR”?

Cofnijmy się nieco w czasie. W 1928 r. zarejestrowano w wolnej Polsce (raptem dziesięć lat po uzyskaniu własnej państwowości) Związek Sybiraków z siedzibą główną w Warszawie. Od początku swojej działalności miał on za zadanie dbać o pamięć o Sybirakach (oryginalna nomenklatura z 1928 r.) – zbierać pamiątki, opracowywać historyczne materiały oraz po prostu dbać o więzi towarzyskie. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, kim byli ówcześni Sybiracy. Najczęściej byli to żyjący jeszcze powstańcy z okresu rozbiorów wraz z rodzinami. Na Syberię często zsyłana była często inteligencja, niepokorna wobec władzy carskiej. Wśród zesłańców pojawiali się także uczeni, urzędnicy i przedsiębiorcy. Niejednokrotnie po odbyciu przymusowej zsyłki, podejmowali decyzję o osiedleniu się na Syberii na stałe. Tam robili kariery naukowe, w administracji i w biznesie. Czy można to nazwać swoistym Dzikim Wschodem tamtych czasów?

Sytuacja zmieniła się radykalnie po rewolucji październikowej 1917 r. Udoskonalany przez „burżuazyjną” Rosję system kar i represji zaczął przybierać dużo brutalniejszą formę terroru. Właśnie w takim klimacie powstawał Związek Sybiraków w trzeciej dekadzie XX w.

A współcześnie jakich mamy Sybiraków? Jest to np. pan Włodzimierz Kowalczyk, który od czasu do czasu oprowadza uczniów po Izbie Pamięci i Sanktuarium Golgoty Wschodu przy ul. Wittiga 10 we Wrocławiu. Miał zaledwie 4 lata, gdy znalazł się w pociągu jadącym na Wschód. Z samej kilkutygodniowej podróży niewiele pozostało mu w pamięci, ale za to doskonale pamięta, jak podlegał rusyfikacji jako „młody łobuz”. Dziś jest wdzięczny matce i bratu, którzy dbali o jego polskie korzenie. Innym Sybirakiem jest pan Władysław Czapski, urodzony w Iranie syn Sybiraków. Jako jeden z Dzieci Isfahanu jest do dziś niezwykle wdzięczny za – często bezinteresowną – pomoc narodu irańskiego. Sam dba o pamięć o przeszłości i stara się pielęgnować kontakty między Dziećmi Isfahanu. Pan Ryszard Janosz, wiceprezes Wrocławskiego Oddziału Związku Sybiraków, należy do grona Sybiraków-Afrykańczyków. To ci, którzy ciągnąc za Armią Andersa, dotarli do obozów humanitarnych we wschodniej Afryce. Jego dziecięce wspomnienia sięgają tych długich miesięcy i lat na afrykańskiej ziemi, z której wielu już nie powróciło do Ojczyzny, ale pozostali albo tam, albo udali się po działaniach wojennych na emigrację.

Takich i innych sybirackich historii są nie setki, ale tysiące. Wrocław – stolicą Polskich Sybiraków? Może za dużo powiedziane. Duże polskie miasto w największym stopniu doświadczone zsyłkami to Białystok, w którym powstaje właśnie dedykowane Sybirakom nowoczesne muzeum.

Jednak to do Wrocławia docierały rzesze zesłańców, którzy – wracając z terytoriów ZSRR i Kazachstanu – nie mieli dokąd wrócić. Ich posiadłości zostały zniszczone bądź zarekwirowane przez nowe władze. To właśnie Wrocław, Dolny Śląsk i północ, czyli Ziemie Zachodnie i Północne, stawały się często nową szansą i nowym początkiem.


Pomnik Zesłańców Sybiru we Wrocławiu

Pomnik „Zesłańcom Sybiru” we Wrocławiu, fot. Janusz Gajdamowicz / zbiory Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”


Dziś we Wrocławiu działa pięć kół sybirackich, a na Dolnym Śląsku jest ich czternaście – mowa tylko o aktualnie żyjących Sybirakach po 75 latach po II wojnie światowej. Ilu ich było w latach 40. i 50. XX w.? Dziesiątki tysięcy? Ponad sto tysięcy? Trudno ustalić dokładne liczby, ale skala jest olbrzymia.

Układając nowe życie, Sybiracy nosili w sobie czasem wielką traumę: wspomnienia nieludzkiego transportu, śmierci swoich najbliższych z głodu lub z zimna, kobiety rodzące w bydlęcych wagonach. To między innymi z tamtych czasów pochodzi niesamowita wręcz cześć i szacunek do chleba, często jedynego pokarmu w ciągu katorżniczego dnia pracy (400 g to zwykła porcja dla pracującego mężczyzny).

Przełom lat 80. i 90. to czas dochodzenia do głosu wielkiej potrzeby mówienia i uszanowania przeżyć dużej części narodu. Stąd we Wrocławiu mamy prawie dwadzieścia znaków pamięci, mamy cmentarze, na których nagrobki są oznaczane symbolem lub napisem sybirackim.

Dzień Sybiraka symbolicznie przypada na dzień 17 września. Jest to rocznica agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Ale nie jest to tylko agresja wojskowa. Za Armią Czerwoną szła doskonale przygotowana ofensywa represji, z gotowymi listami do eliminacji elity narodu (lista katyńska), ale i do zsyłek na tereny Syberii i Kazachstanu. Dzień 17 września to symboliczny moment pamięci o całej machinie zła i terroru dążącej do wykorzenienia polskości i zniewolenia ludu na długie dziesięciolecia. Wtedy został przypieczętowany los Polaka – Sybiraka: ciężka praca, przymusowe osiedlenie, a czasem osadzenie w łagrze oraz zrusyfikowanie ludności polskiej. Do pierwszych wywózek doszło już kilka miesięcy później, bo 10 lutego 1940 r. Szacuje się, że w czterech zorganizowanych zsyłkach przetransportowano na Sybir nawet 270 tysięcy Polaków.

Dziś we Wrocławiu istnieje Sanktuarium Golgoty Wschodu, które powstało w połowie lat 90. XX w. i nadal gromadzi pamiątki i relacje, a przede wszystkim gromadzi Sybiraków nie tylko na rokrocznych obchodach, ale i w ramach działań edukacyjnych. W tym celu w 2012 r. powołane zostało Stowarzyszenie Pamięci Zesłańców Sybiru, które na terenie Parafii MB Pocieszenia we Wrocławiu prowadzi swoje działania edukacyjne i popularyzacyjne. Od 2018 r. wspólnie z Ośrodkiem „Pamięć i Przyszłość” są prowadzone starania o zabezpieczenie spuścizny materialnej (pamiątek, zbiorów) oraz o budowę nowoczesnej wystawy narracyjnej. Polecamy to miejsce jako żywą lekcję historii.

dr Marek Kosendiak
koordynator wolontariatu i programów społecznych
Centrum Historii Zajezdnia

Polecamy wydany przez Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” przewodnik historyczny „Wrocław szlakiem pamięci Zesłańców Sybiru” autorstwa Ewy Kobel i Kamilli Jasińskiej. Przewodnik jest do nabycia w sklepie w Centrum Historii Zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu, a także w sklepie online.