9 listopada: Pomnik wspólnej pamięci

Szok, niedowierzanie i oburzenie. Taka była reakcja na ujawnioną 9 listopada 2000 roku przez lokalne media informację, iż w podwrocławskim Mirkowie znajduje się kilka tysięcy płyt nagrobnych ze zlikwidowanych niemieckich kwater na cmentarzu osobowickim. Odkrycie to ożywiło toczoną dotąd w wąskim gronie historyków dyskusję o stosunku do niemieckiej przeszłości miasta. W 2002 roku Rada Miejska Wrocławia wyraziła wolę wzniesienia Pomnika Wspólnej Pamięci „upamiętniającego mieszkańców Wrocławia pochowanych na nieistniejących już cmentarzach”. Jak do tego doszło? Jak próbowano uporać się z trudną historią wrocławskiego cmentarnictwa? Jaką formę przybrał pomnik i kiedy go odsłonięto?

Większość nekropolii istniejących w Breslau przed 1945 rokiem została założona jeszcze w XIX wieku. W połowie XIX wieku, oprócz licznie istniejących cmentarzy przykościelnych, zaczęły powstawać cmentarze komunalne dostępne dla wszystkich wyznań. W ten sposób w latach 60. XIX wieku założono cmentarz na Osobowicach, Grabiszynku i Kozanowie. W 1926 roku na terenie miasta i najbliższych okolic czynnych było 41 nekropolii o łącznej powierzchni 237 hektarów, a w 1928 roku, po włączeniu w granice miasta nowych dzielnic, ich liczba wzrosła do 77 (259 hektarów). Część z tych cmentarzy została zniszczona w czasie obrony Festung Breslau, zaś pozostałe w maju 1945 roku przeszły pod zarząd polskiej administracji. Spośród przejętych około 70 niemieckich cmentarzy ponad 40 uznano po 1950 roku za nieczynne lub opuszczone i z tego względu przeznaczono je do stopniowej likwidacji. W ramach walki z niemiecką przeszłością władze miasta starały się robić wszystko, by niemieckie ślady w postaci różnych nazw, pomników, tablic i cmentarzy skutecznie usunąć z mapy Wrocławia. Dodatkowym argumentem przemawiającym za likwidacją niemieckich cmentarzy była niechęć nowych osadników do pochówków na tych nekropoliach. Przed II wojną światową Wrocław był miastem zamieszkiwanym w większości przez ewangelików. Po 1945 roku sytuacja się diametralnie zmieniła, bo większość nowych mieszkańców stanowili przesiedleńcy ze Wschodu – katolicy. Nowi mieszkańcy Wrocławia nie chcieli być chowani na cmentarzach ewangelickich, gdyż protestantyzm jednoznacznie kojarzył im się z niemieckością.

Prawnie proces likwidacji poniemieckich cmentarzy ropoczął się we Wrocławiu w 1957 roku i trwał aż do roku 1970. W pierwszym etapie w latach 1960–1963 zlikwidowano 15 cmentarzy ze śródmieścia, centrum i okolic nowej zabudowy mieszkaniowej. W tym czasie z ziemią zrównano m.in. Wielki Cmentarz [Grosser Friedhof], który był miejscem spoczynku wybitnych wrocławian żyjących w XVIII i XIX wieku. Cmentarze z dzielnic peryferyjnych likwidowano w drugim etapie, tj. w latach 1964–1965. Trzeci etap obejmował 13 nekropolii – większość z okolic dzisiejszego parku Andersa i parku Skowroniego oraz z Kozanowa i Pracz Odrzańskich. Początkowo cmentarze te planowano poddać renowacji m.in. ze względu na znaczną liczbę grobów ok. 40-letnich, w tym także groby Polaków chowanych tu w latach 1945–1950, jednakże ostatecznie podjęto decyzję o ich likwidacji.

Większość płyt i kamieni nagrobnych z likwidowanych cmentarzy składano na ogromnych hałdach m.in. na terenie cmentarza Osobowickiego. W latach 80. na polecenie ówczesnych władz miejskich część płyt wywieziono do zakładów kamieniarskich, gdzie służyły za materiał wtórny do tworzenia nowych nagrobków, a część postanowiono przerobić na materiał budowlany. Płyty nagrobne pochodzące z rozbiórki posłużyły m.in. do umocnienia fosy miejskiej, renowacji stadionu olimpijskiego, do budowy nowych wybiegów we wrocławskim ZOO, a także do renowacji siedziby ZUS przy ul. Pretficza oraz Ratusza, wiele z nich trafiło również pod nogi przechodniów jako fragmenty chodników... Są jeszcze we Wrocławiu nietypowe miejsca, w których można zauważyć pozostałości niemieckich napisów nagrobnych. Ponadto w niejednym dzisiejszym parku tylko układ alejek czy równo zasadzone ogromne tuje lub pola bluszczu przypominają, że niegdyś był to cmentarz.


Niemieckie płyty nagrobne na terenie cmentarza Osobowickiego, lata 70. XX wieku. Fot. za: www.polska-org.pl


Większość terenów po zlikwidowanych cmentarzach przekształcono w parki np. dawny parafialny cmentarz św. Marii Magdaleny, św. Maurycego, św. Jana, Zbawiciela oraz cmentarza ewangelicko-reformowanego to dziś park Andersa i park Skowroni; dawne cmentarze komunalne Grabiszyn I i Grabiszyn III zamieniono w park Grabiszyński; park Zachodni zwiększył się o ziemie zlikwidowanego cmentarza komunalnego na Pilczycach, natomiast na Karłowicach w miejscu cmentarza Jedenastu Tysięcy Dziewic powstał park im. Marii Dąbrowskiej. W miejscu Cmentarza Wielkiego pomiędzy ulicami Legnicką, Braniborską, Dobrą i Trzemeską wzniesiono bloki mieszkalne i obiekty użyteczności publicznej.

Po 1990 roku nowo wybrane samorządowe władze Wrocławia zdecydowały się odciąć od polityki swoich poprzedników i zadośćuczynić dewastacjom przez nich spowodowanym. W 1993 roku wiceprezydent Wrocławia Krzysztof Turkowski powiedział: „Występują tu [na sympozjum o sztuce cmentarnej] jako przedstawiciel władz miasta, które ma bogatą i bardzo przykrą historię cmentarnictwa. I są w tej historii sprawy, za które winien jestm zainteresowanym nacjom słowa przeprosin. Bo gdy my mamy żal za to, co się zdarzyło na Rossie, we Lwowie i na innych cmentarzach wschodu, to sami musimy przeprosić rodziny tych, których groby zostały w najbardziej brutalny sposób zdewastowane na terenie mojego, naszego miasta. Groby tworzone tu przez setki lat przez mieszkańców narodowości niemieckiej i żydowskiej [...]. Ubolewam nad tym, że polskie cmentarze we Wrocławiu tworzone były kosztem grobów ludzi, których miejsca spoczynku nie powinny być zniszczone. Współczesna historia dawnych wrocławskich cmentarzy jest historią haniebną. I nie ma dla nikogo zainteresowanego znaczenia, czy dewastacji dokonały hieny cmentarne, czy stało się to na mocy decyzji ówczesnych władz. Odpowiedzialnością za to obciążeni jesteśmy jako miejscowa społeczność”.

Po ujawnieniu 9 listopada 2000 roku informacji o odnalezionych w Mirkowie kilku tysiącach poniemieckich płyt nagrobnych na szeroką skalę rozpoczęła się dyskusja toczona dotąd w wąskim gronie historyków. Zastanawiano się nad stosunkiem do niemieckiej przeszłości miasta, a cmentarze zajmowały w tej debacie niezwykle ważne miejsce, gdyż skala problemu była ogromna. Najpierw wspólnie z Sejmikiem Województwa Dolnośląskiego oraz innymi samorządami z terenu Dolnego Śląska uznano, iż praktyka zacierania śladów obecności byłych mieszkańców tych ziem jest niedopuszczalna. W 2001 roku Sejmik Województwa Dolnośląskiego uchwalił „Stanowisko w sprawie ochrony i pamięci nekropolii oraz miejsc pochówku znajdujących się na terenie Dolnego Śląskiego”, w ktorym czytamy: „Przez wiele powojennych lat ślady obecności naszych poprzedników – Niemców, Żydów i Czechów były, co stwierdzamy z ubolewaniem, zacierane. [...] Jesteśmy pełni uznania i szacunku dla dokonań poprzednich pokoleń; pamięć o nich trwa nie tylko dzięki dziełom ich życia, ale również cmentarzom. Mając powyższe na uwadze, Sejmik [...] zwraca się z apelem [...] do wszystkich członków naszej społeczności, by miejsca zniszczonych po wojnie cmentarzy uczcić w sposób godny, oddając szacunek wszystkim zmarłym i poległym”. Następnie ustalono wspólne zasady opieki nad nekropoliami sprzed 1945 roku. Faktem jest, że była to decyzja mocno spóźniona, większość tych cmentarzy już bowiem nie istniała, a te, które ocalały, znajdowały się w fatalnym stanie niejednokrotnie uniemożliwiającym przywrócenie ich do stanu pierwotnego.


Brama prowadząca do Pomnika Wspólnej Pamięci ustawionego na terenie parku Grabiszyńskiego w miejscu, gdzie dawniej istniał cmentarz. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


Pomnik Wspólnej Pamięci krótko po odsłonięciu w 2008 roku. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


Pomnik w pierwszych dniach listopada 2020 roku. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


W 2001 roku zrodziła się we Wrocławiu idea uczczenia zmarłych dawnych wrocławian i miejsc ich spoczynku, a rok później Rada Miejska Wrocławia wyraziła wolę wzniesienia symbolicznego miejsca pochówku dawnych mieszkanców miasta – Pomnika Wspólnej Pamięci. Postanowiono, że stanie on na w miejscu dawnego krematorium na Grabiszynie. W 2005 roku rozstrzygnięto konkurs na projekt. Wybrano pomysł Roberta Tomaszewskiego, Alojzego Gryta i Czeslawa Wesołowskiego, którzy przedstawili koncepcję pomnika w formie długiego na 65 metrów i wysokiego na 4 metry cmentarnego muru składającego się z kamiennych bloków z wmontowanymi 46 tablicami inskrypcyjnymi pochodzącymi ze zlikwidowanych cmentarzy. Prace przy wniesieniu pomnika trwały w latach 2007–2008, a uroczystego odsłonięcia dokonano 1 listopada 2008 roku. Tuż przed wejściem na aleję prowadzącą do pomnika, znajduje się kamienna belka z wyrytą łacińską nazwą pomnika: MOMUMENTUM MEMORIAE COMMUNIS.


Pomnik Wspólnej Pamięci. Fot. Marcin Bradke / Centrum Historii Zajezdnia


Dziś to ten pomnik jest miejscem, gdzie potomkowie przedwojennych mieszkańców miasta, których groby już nie istnieją, mogą oddać hołd swoim bliskim. Pomnik ten w bardzo wyraźny sposób przypomina także, jak trudna i skomplikowana jest historia Wrocławia, jak i całych Ziem Zachodnich i Północnych. Cmentarze, będące obrazem historii miasta i pamięcią miasta, są tego najlepszym przykładem.

Kamilla Jasińska
p.o. kierownika Działu Redakcja
Centrum Historii Zajezdnia

dr Krzysztof Popiński
historyk
Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu