6 września: Ludwik Hirszfeld i jego pierwszy wykład. Spór o termin

W minionych siedmiu powojennych dekadach niejednokrotnie mówiono i pisano, że wrocławskie uczelnie – Uniwersytet i Politechnika – rozpoczęły działalność 15 listopada 1945 r. od wykładów profesorów Ludwika Hirszfelda i Kazimierza Idaszewskiego. Nic bardziej mylnego! To wykład seniora pionierów życia akademickiego, prof. Idaszewskiego, wygłoszony 15 listopada na Politechnice nieformalnie zainaugurował pierwszy powojenny rok akademicki we Wrocławiu. Swój wykład prof. Hirszfeld wygłosił znacznie wcześniej, bo już 6 września, jednak nie można go uznać za wykład inauguracyjny. Dlaczego? I skąd takie błędne przekonanie funkcjonujące przez wiele lat?

W pierwszych powojennych latach we Wrocławiu funkcjonowały niejako dwie uczelnie, ale połączone ścisłą wspólnotą akademicką, choćby w postaci osoby jednego rektora, prof. Stanisława Kulczyńskiego oraz wspólnego dla obu uczelni Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii. Uniwersytet i Politechnika we Wrocławiu – tak brzmiała oficjalna nazwa tej uczelni, widniejąca m.in. na wszystkich dokumentach, indeksach i dyplomach wydawanych absolwentom. W skład tej uczelni wchodziły de facto dwie odrębne: Uniwersytet Wrocławski i Politechnika Wrocławska. Obie powstały na bazie poniemieckiego mienia akademickiego, czyli Śląskiego Uniwersytetu im. Fryderyka Wilhelma oraz Wyższej Szkoły Technicznej, a także sił naukowych przybyłych głównie ze Lwowa, ale także z Wilna, Warszawy i Poznania. Do życia powołał je dekret Krajowej Rady Narodowej z 24 sierpnia 1945 r. [zob. Wrocławskie Historie z 24 sierpnia: Małżeństwo z rozsądku, czyli o powołaniu Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu]. Co ciekawe, dekret ten wchodził w życie dopiero w dniu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, co nastąpiło 19 września, a zatem wcześniej wrocławskie uczelnie formalnie nie istniały.

Tymczasem we Wrocławiu już od 10 maja trwały przygotowania do uruchomienia uczelni. Rozminowywano, odgruzowywano i porządkowano budynki należące przed wojną do Uniwersytetu i Wyższej Szkoły Technicznej. W całym kraju przez władze państwowe prowadzona była także kampania promująca tzw. Ziemie Odzyskane i Wrocław jako najbardziej atrakcyjne ich miasto. Miało to zachęcić ludzi do osiedlania się na tych terenach. W efekcie wielu rozmaitych starań Wrocław powoli zaczął zapełniać się m.in. ochotnikami do podjęcia studiów, którzy zapełniali szeregi Straży Akademickiej i brali udział w odbudowie uczelni. Powoli przybywało także uczonych. Niektórzy przyjeżdżali tu z własnej woli, inni na prośbę rektora Kulczyńskiego lub za namową przyjaciół.
Jednym z tych, którzy odpowiedzieli na zaproszenie rektora Kulczyńskiego do podjęcia pracy na tworzących się uczelniach, był prof. Ludwik Hirszfeld (1884–1954) – światowej sławy uczony i lekarz, specjalista w dziedzinie bakteriologii i immunologii, twórca nowej dziedziny nauki tj. seroantropologii. Znany był wówczas przede wszystkim dzięki dokonanemu we współpracy z Emilem von Dungernem odkryciu w 1910 r. zasad dziedziczenia grup krwi oznaczonych jako A, B i 0, oznaczeniu czynnika Rh i odkryciu przyczyn konfliktu serologicznego. Właśnie za to w 1950 r. nominowany został do Nagrody Nobla, której jednak, niestety, nie otrzymał.


Fot. 1 Profesor Ludwik Hirszfeld – organizator i pierwszy dziekan
Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wrocławskiego, fot. Archiwum
Uniwersytetu Wrocławskiego za: Multimedialna Baza Danych
Uniwersytetu Wrocławskiego www.mbd.muzeum.uni.wroc.pl


Profesor Hirszfeld od jesieni 1944 r. związany był z tworzącym się od podstaw Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Miał za sobą ciężkie doświadczenia wojenne, m.in. pobyt w getcie warszawskim i utratę jedynej córki. Wrocław odwiedził po raz pierwszy w połowie lipca 1945 r., kiedy na polecenie Ministerstwa Oświaty miał potwierdzić możliwość utworzenia w tym mieście Wydziału Lekarskiego i Wydziału Weterynaryjnego. Swoje zadanie wykonał, informując ministra oświaty, że Wrocław ma odpowiednie warunki do stworzenia tych wydziałów lekarskich. Sam zaś pozostawał pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczył we Wrocławiu, przyjmując działania ekip pionierskich z dużym uznaniem. Z tego powodu przyjął także propozycję Stanisława Kulczyńskiego, który właśnie Hirszfeldowi pragnął powierzyć zadanie zorganizowania w strukturach Uniwersytetu Wrocławskiego Wydziału Lekarskiego. Po pewnym czasie Hirszfeld pisał: „Mimo widoków zniszczonych warsztatów, porwał mnie [w lipcu 1945 r.] ogrom możliwości dydaktycznych i naukowych, jakie Wrocław ma dla Polski. […] Za środki, za które w innych miastach adaptuje się kilka pokojów, tutaj można odbudować zakłady. Za pieniądze, za które gdzie indziej kupuje się kilka książek, tutaj uporządkowuje się biblioteki naukowe. Zrozumiałem, że we Wrocławiu da się stosunkowo najłatwiej odbudować polską naukę”.

Hirszfeld z zapałem zabrał się do tworzenia wydziału. Nieliczną kadrę miał już na miejscu – byli to lekarze z Grupy Naukowo-Kulturalnej obecnej w mieście od maja 1945 r., a ponadto wciąż ściągał nowych ludzi. Kliniki, choć zniszczone, to jednak po przeprowadzeniu najpilniejszych prac, w miarę szybko mogły być uruchomione. Choć brakowało niemal wszystkiego – transportu, wykwalifikowanych robotników, pieniędzy, szkła, cementu i wielu innych rzeczy, to remonty powoli posuwały się do przodu. Przy odbudowie klinik pracowali zarówno lekarze i profesorowie, jak i przyszli studenci, czyli młodzież ze Straży Akademickiej, o której Hirszfeld napisał później: „Pragnąłbym podkreślić wielką ofiarność młodzieży: w nocy dyżury, w dzień pomoc przy remontach, naprawie dachów itp. Widzieliśmy przytem, jak młodzież tęskniła za nauką i pracą, i wiele wysiłku gotowa była włożyć, by stworzyć warunki pracy”.

To właśnie dla tej garnącej się do wiedzy młodzieży Hirszfeld postanowił zorganizować wykłady. Zresztą nie on jeden podjął taką decyzję – także Edward Marczewski, Tadeusz Nowakowski czy Józef Zwierz. Dlaczego zdecydowano się na taki krok jeszcze przed oficjalnym otwarciem uczelni? Prawdopodobną przyczynę wyjaśnił po latach historyk, Wojciech Wrzesiński, pisząc: „Wielkie bariery i trudności, jakie napotkali uczeni i studenci, opóźniały inaugurację procesu nauczania [...]. Mając świadomość zaistniałych opóźnień, a także pod presją oczekiwań gromadzącej się młodzieży, która – porzuciwszy swoje życie gdzie indziej, przyjeżdżała do Wrocławia, jak również w obliczu nacisków lokalnej prasy, która wyrażała dosyć powszechne zaniepokojenie opóźnieniem w rozpoczęciu nauczania, niektórzy profesorowie m.in. Hirszfeld, nie czekając na oficjalną inaugurację, rozpoczynają cykle wykładów w ramach spotkań z kandydatami na studentów”.

Swój wykład o najnowszych prądach w bakteriologii Ludwik Hirszfeld wygłosił 6 września 1945 r., w jednej z sal klinik uniwersyteckich w Zakładzie Mikrobiologii przy dawnej Robert Koch Strasse 4 (ob. ul. Chałubińskiego). Na sali siedziała młodzież ze Straży Akademickiej – przyszli studenci i studentki medycyny we Wrocławiu. Nie mieli zeszytów, nie robili notatek, ale pilnie słuchali, bo nie mogli doczekać się rozpoczęcia studiów. Kulczyński napisał później: „Od tej daty począwszy [6 IX 1945 r.], wykłady odbywały się co kilka dni, okresami nawet codziennie, przyczyniając się do tego, aby młodzież niewyrobiona i narażona na różne pokusy w zdezorganizowanym mieście utrzymała poziom życia godny przyszłego akademika”.


Fot. 2 Profesor Ludwik Hirszfeld podczas jednego z wykładów dla studentów
medycyny, koniec lat 40. XX w., fot. za: Multimedialna Baza Danych Uniwersytetu
Wrocławskiego www.mbd.muzeum.uni.wroc.pl


Do podjęcia normalnej działalności, choć jeszcze w bardzo trudnych warunkach lokalowych, wrocławskie uczelnie były gotowe w połowie listopada. Przywilej wygłoszenia wykładu inaugurującego działalność obu uczelni przypadł w udziale najstarszemu przedstawicielowi pionierów życia akademickiego, czyli prof. Kazimierzowi Idaszewskiemu. Wykład ten odbył się 15 listopada w jednym z gmachów Politechniki Wrocławskiej. Po nim w kolejnych dniach ruszyły normalne zajęcia na wszystkich wydziałach Uniwersytetu i Politechniki.

Skąd zatem krążące od lat błędne przekonanie o tym, że 15 listopada miały miejsce dwa wykłady? Trudno dziś dokładnie stwierdzić, ale być może powodem jest fakt, że o wrześniowym wykładzie Hirszfelda mówiło się jako o pierwszym wykładzie na Uniwersytecie. Pamięć ludzka jest zawodna, zatem z czasem mogła zatrzeć się data i stąd uznano, że oba wykłady miały miejsce tego samego dnia. O tym, że tak nie było, świadczą choćby doniesienia lokalnej prasy, na bieżąco relacjonującej wszystkie postępy i działania na uczelniach. To właśnie prasa informowała o tym, że 15 listopada zajęcia zainaugurował wykład prof. Idaszewskiego. Potwierdzają to także relacje świadków, jak choćby prof. Zuzanny Borowicz-Morawskiej czy dr Ewy Bohdanowicz, wówczas studentek medycyny.

Z całą pewnością można stwierdzić, że będący w minionych dekadach przyczyną zamieszania pierwszy wykład prof. Ludwika Hirszfelda odbył się 6 września 1945 roku. Nie można go uznać za wykład inaugurujący działalność uczelni, bo te formalnie jeszcze wtedy nie istniały. Z pewnością można go jednak potraktować jako pierwszy w powojennym Wrocławiu wykład o charakterze akademickim i o tematyce naukowej.

Kamilla Jasińska
starszy specjalista w Dziale Redakcja
Centrum Historii Zajezdnia

Polecamy krótki film „Wrocławskie uczelnie” – jeden z odcinków Polskiej Kroniki Filmowej (PKF 11/46), ukazujący wrocławskie uczelnie w pierwszym okresie ich funkcjonowania.