5 listopada: Jesienne porządki w przestrzeni publicznej

Zaledwie 40 miesięcznie – tyle średnio nadawano nowych nazw ulicom, placom i innym ciągom komunikacyjnym we Wrocławiu od wiosny do jesieni 1945 roku. Już od listopada jednak, gdy do Komisji do Zmian Nazw Ulic dołączył Andrzej Jochelson, tempo prac wzrosło błyskawicznie. W samym tylko listopadzie 1945 roku dwoma okólnikami Zarządu Miejskiego wprowadzono około 320 nazw, a kolejnych ponad 120 w grudniu. Jakie nazewnictwo pojawiło się wówczas we Wrocławiu? Co przetrwało do dziś, a które nazwy zniknęły już z przestrzeni publicznej?


Jeden z niemieckich szyldów usuwany przez polskich żołnierzy, maj 1945 r.
fot. zbiory Zakładu Narodowego im. Ossolińskich za: „Wrocław 1945–2016”
– katalog do wystawy prezentowanej w Centrum Historii Zajezdnia


Poczucie obcości i tymczasowości – to właśnie przede wszystkim one towarzyszyły przybyłym do Wrocławia Polakom w pierwszych tygodniach po wojnie. Wciąż nadciągali kolejni, na osiedlenie się w „obcym mieście” decydowali się także byli polscy robotnicy przymusowi przywiezieni do Breslau w czasie wojny. Także i przedwojenna Polonia wrocławska, choć obeznana doskonale z niemieckim miastem i jego topografią, chciała poczuć się wreszcie jak w Polsce. Właśnie dlatego usuwanie niemieckich śladów przeszłości miasta było jednym z najważniejszych zadań nowych władz miejskich. Nie tylko Zarząd Miejski miasta Wrocławia się tym zajmował, „dzika polonizacja” postępowała bowiem w najlepsze – demontowano niemieckie szyldy, zdejmowano tabliczki z niemieckimi nazwami ulic, które spontanicznie przemianowywano na polskie, usuwano wszystkie symbole przypominające o III Rzeszy i Cesarstwie Niemieckim. Kontrolę nad tym procederem starał się trzymać Zarząd Miejski, choć w powojennej wrocławskiej rzeczywistości nie było to takie łatwe…

Już od czerwca zaczęło się sukcesywne oficjalne polonizowanie nazw dzielnic, osiedli, ulic, placów i mostów – nie tylko po to, by pokazać, że od teraz Wrocław to polskie miasto, ale przede wszystkim dlatego, żeby ułatwić poruszanie się po mieście i orientację w terenie. Pierwsze oficjalnie nadane nazwy topograficzne to pl. Wolności w miejsce dotychczasowego Schlossplatz oraz ul. Józefa Stalina w miejsce Matthiasstrasse (ob. ul. Jedności Narodowej). Były to osobiste decyzje Bolesława Drobnera, które podjął, zanim 14 czerwca 1945 r. został pozbawiony stanowiska prezydenta Wrocławia. Przemianowywaniem nazw zajmowała się powołana 16 czerwca 1945 roku specjalna kilkuosobowa Komisja do Zmian Nazw Ulic. Do listopada 1945 roku nazwy zmieniano w tempie około 40 miesięcznie, a oprócz nazw ulic i placów szybko, bo już w lipcu, zajęto się także nazwami dzielnic i osiedli.

Polskie nazwy powstawały zazwyczaj poprzez zeslawizowanie nazw niemieckich lub jako bezpośrednie tłumaczenie. Andrzej Jochelson [zob. Wrocławskie Historie z 19 maja „Wrocław Andrzeja Jochelsona”] – jeden z członków tej komisji – w przygotowanym przez siebie w 1948 r. opracowaniu „Nazewnictwo drożni (ulic, placów i mostów), wód, wysp, wzniesień, lasów i innych elementów geograficznych na terenie miasta Wrocławia w perspektywie historii i wedle stanu aktualnego” dokładnie wyjaśnił motywy działania komisji oraz genezę niektórych nazw. Co ciekawe i charakterystyczne dla tamtych czasów, niejednokrotnie wykazywano polską, często piastowską genezę wielu nazw, które później zostały zgermanizowane.

Prace Komisji do Zmian Nazw Ulic nabrały tempa, gdy w listopadzie 1945 roku dołączył do niej Andrzej Jochelson, prawnik. We Wrocławiu przebywał już od wiosny, ale nie zajmował się przemianowywaniem nazw, był bowiem naczelnikiem VI Obwodu Miejskiego na Karłowicach. Mimo tego już w sierpniu miał opracowany gotowy projekt przemianowania wszystkich poniemieckich nazw miejskich. Na pierwszym listopadowym posiedzeniu Komisji do Zmian Nazw Ulic, gdy Jochelson brał w nim udział jako nowy naczelnik Wydziału Kultury, Sztuki i Szkolnictwa Zarządu Miejskiego, udało się przemianować blisko 150 nazw ulic, placów i innych ciągów komunikacyjnych, które zaczęły obowiązywać pod koniec miesiąca, gdy 28 listopada Zarząd Miejski wydał stosowny okólnik. Nowe polskie pojawiły się niemal w całym mieście. Spośród wprowadzonych wówczas 144 nazw zaledwie 7 miało charakter historyczny, a aż 116 pamiątkowy, bo pochodziły od nazwisk różnych postaci zasłużonych dla Polski, m.in. polityków, dowódców wojskowych, artystów, uczonych i działaczy społecznych. Jak pisze Kamila Kędziora w swojej książce „Nazewnictwo ulic Wrocławia w latach 1945–1994”, w ten sposób nowe polskie władze miejskie Wrocławia starały się wykazać, że polska historia i kultura jest w stanie mierzyć się z historią i kulturą niemiecką.

Jakie nazwy ulic pojawiły się wówczas w przestrzeni miejskiej? Na przykład ul. Świętokrzyska, nawiązująca do pobliskiego kościoła św. Krzyża i ul. Parkowa nieopodal Parku Szczytnickiego, a także ul. Cmentarna prowadząca do starego cmentarza na Biskupinie, którą po latach przemianowano na ul. Aleksandra Kosiby. Nazwy pamiątkowe, czyli te pochodzące od nazwisk, nadawano zgodnie z zasadą tworzenia gniazd nazewniczych. Tym sposobme w jednej częsci Biskupina patronami ulic zostali głównie malarze, rzeźbiarze i rysownicy, a w drugiej działacze społeczni (m.in. ul. Stefanii Sempołowskiej, ul. Franciszka Steczyka, ul. Benedyktra Jackowskiego – przemianowana w 1992 r. na Maksymiliana Jackowskiego). Na Zalesiu w miejsce niemieckich i austriackich muzyków wprowadzono nazwy upamiętniające polskich kompozytorów, zatem na mapach Wrocławia pojawiały się takie nazwy, jak: ul. Fryderyka Chopina (poczatkowo pisana jako Szopena), ul. Stanisława Moniuszki, ul. Karola Szymanowskiego, ul. Henryka Wieniawskiego, czy ul. Ignacego Paderewskiego. Ten ostatni z czasem został patronem ulicy w innym miejscu, tj. przy Stadionie Olimpijskim. Na Zaciszu pojawiły się ulice upamiętniające ludzi nauki i to takich żyjących dawno temu – ul. Jana z Głogowa (obecnie Jana Głogowczyka), ul. Wojciecha z Brudzewa, ul. Jędrzeja i Jana Śniadeckich, czy ul. Mikołaja Kopernika (przemianowana pózniej na al. Jana Kochanowskiego). W tej okolicy zagościli także działacze społeczni, np. ks. Emil Szramek, czy Jan Baudoin de Courtenay. Na Szczytnikach zadomowili się matematycy i to nie tylko jako patroni nazw ulic, ale także dosłownie, bo wielu przedstawicieli nauk matematycznych właśnie w tej okolicy zamieszkało, m.in. przy ul. Stefana Banacha, ul. Samuela Dicksteina, czy ul. Kazimierza Bartla. Na Sępolnie w miejscu nazw niemieckich pochodzących od różnych gatunków ptaków pojawili się działacze polityczni głównie z okresu dwóch powstań – listopadowego z 1830 roku i styczniowego z 1863 roku, a także dowódcy wojskowi tych powstań, żołnierze Legionów Polskich. Bohaterów walki o niepodległość umieszczono w innych częściach miastach, gdzie do dziś pozostają patronami (ul. Józefa Bema, ul. Józefa Poniatowskiego, ul. Tadeusza Kościuszki, ul. Henryka Dąbrowskiego). Działacze polityczni z okresu przed II wojną światową, czy żołnierze Armii Krajowej ze względów politycznych musili poczekac jeszcze wiele lat, nim mogli zostać patronami ulic. W okolicach Nadodrza obok polskich królów pojawili się Piastowie i Jagiellonowie (ul. Kazimierza Jagiellończyka, ul. Władysława Jagiełły, ul. Władysława Łokietka, ul. Henryka Prawego, ul. Henryka Pobożnego, ul. Henryka Brodatego), zaś Ołbin zyskał patronów w postaci wybitnych przedstawicieli doby pozytyzmu (ul. Bolesława Prusa, ul. Henryka Sienkiewicza, ul. Stefana Żeromskiego, ul. Elizy Orzeszkowej).

W okólniku Zarządu Miejskiego z 28 listopada 1945 roku po raz pierwszy wprowadzono zmiany w polskich nazwach istniejących od wiosny lub lata 1945 roku. Tym sposobem zamiast ul. Klasztornej mamy dziś ul. Romualda Traugutta oraz ul. Sądową, która pojawiła się poprzez przemianowanie części ul. Krupniczej.

Więcej o nazwach ulic we Wrocławiu można przeczytać m.in. w książce Kamili Kędziory „Nazewnictwo ulic Wrocławia w latach 1945–1994” (Warszawa 2012) oraz w opracowaniu „Nazwy ulic Wrocławia” pod redakcją Bernarda Jancewicza i Leonarda Smołki (Wrocław 2000).

Kamilla Jasińska
p.o. kierownika Działu Redakcja
Centrum Historii Zajezdnia