4 września: Witaj szkoło!

4 września 1945 r. – zaledwie kilka miesięcy po ustaniu walk o Festung Breslau i przybyciu polskiej administracji do Wrocławia – rozpoczął się pierwszy w powojennym Wrocławiu rok szkolny. Nauczyciele, których na samym początku było zaledwie 35, zaczęli prowadzić lekcje w siedmiu szkołach podstawowych i jednym liceum. Przed jakimi problemami stała wrocławska oświata rozpoczynająca swoją działalność? W jakich warunkach uczniowie zdobywali wiedzę? Jaką rolę spełniała szkoła w pierwszych miesiącach tworzącej się od podstaw polskiej społeczności Wrocławia?


Fot. 1. Szkoła podstawowa na Sępolnie i uczniowie jednej z klas, początek
lat 50. XX wieku,fot. zbiory Wandy Bilnik / Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Zorganizowanie szkolnictwa w powojennym Wrocławiu było jednym z priorytetów zarówno ówczesnych władz miasta, jak i władz centralnych, które chciały zespolić nowo przyłączone terytoria z tzw. macierzą. Przyczyną tego były też trudności adaptacyjne ludności, która osiedliła się na Ziemiach Zachodnich i Północnych, przybywając z rozmaitych rejonów kraju oraz ziem, które znalazły się poza terytorium Polski. Osadnicy posiadali często zupełnie odmienne zwyczaje i doświadczenia zarówno życiowe, jak i wojenne, pochodzili z miast i ze wsi. Ci drudzy często osiedlali się z trzodą, którą starali się hodować w nowym, miejskim otoczeniu. Z tego powodu zadania, jakie stawiano przed placówkami oświatowymi, były zróżnicowane, jednak skupiały się najbardziej na rozwoju kulturalnym miasta, repolonizacji autochtonów i adaptacji przybyłych osadników do nowej rzeczywistości. Ponadto wiedziano, że szkoły pozwalają na realizację celów propagandowych, które dla integralności Ziem Zachodnich z Polską Ludową były niezwykle istotne. Jak mówił kurator okręgu wrocławskiego: „Młodzież musi wrosnąć w tę ziemię, czuć się jej synami, pokochać ją i z nią związać całą swoją przyszłość”. W podobnym tonie w 1946 r. wypowiadał się Władysław Gomułka, który do Wrocławia przybył z okazji Dni Kultury Polskiej: „Zespolić Ziemie Odzyskane z Macierzą, to przede wszystkim odrodzić tam kulturę polską”. Nie dziwi zatem fakt, że w nauczaniu podkreślano polską przeszłość miasta i pozostałych „piastowskich ziem”, kreując mit tzw. Ziem Odzyskanych. Przy szkołach powstawały też biblioteki, z których korzystali nie tylko uczniowie, ale również dorośli. Organizowane przez nauczycieli różnorodne festyny, zabawy czy otwarte dla wszystkich uroczystości sprzyjały trudnemu procesowi integracji ludności. Szkoły miały też za zadanie zajęcie się ludnością autochtoniczną, która zazwyczaj miała problemy lub w ogóle nie posługiwała się językiem polskim. To dla tych mieszkańców organizowano kursy repolonizacyjne. Z tych względów szkoły, mimo ogromnych trudności, powstawały bardzo szybko.


Fot. 2. Uczennice technikum finansowego we Wrocławiu, lata 50. XX wieku,
fot. zbiory Wandy Bilnik / Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Głównymi problemami, z jakimi borykały się pierwsze w powojennym Wrocławiu placówki edukacyjne, były przede wszystkim braki kadrowe i trudności lokalowe. Kłopotem było także niedostateczne wyposażenie klas oraz deficyty w pomocach szkolnych i podręcznikach. Brak wykwalifikowanej kadry najlepiej obrazują liczby: na 428 uczniów rozpoczynających we Wrocławiu pierwszy rok szkolny przypadało zaledwie 35 nauczycieli. Do pracy pedagoga nie zachęcały też wypłaty, które – nawet jeśli wypłacane w terminie i z uwzględnieniem godzin nadliczbowych – były bardzo skromne. Chętni do nauczania byli zatem głównie nauczyciele z poczuciem misji, a także osoby, które wiedziały, że jest to służba na rzecz odbudowy miasta. Wrocław w wyniku działań wojennych został w znacznym stopniu zniszczony i w pierwszych miesiącach, a nawet latach normą były ruiny oraz gruzy widoczne niemal w każdym zakątku miasta. W budynkach, w których udało się zlokalizować szkoły, brakowało okien i drzwi, a częstym widokiem było niebo, które uczniowie mogli oglądać przez dziurawy dach. Profesor Marek Czapliński, historyk, wspominał: „Wrocław lat 40. na kimś, kto przyjechał z Krakowa, robił koszmarne wrażenie. Ja bym to nazwał stresem ruin, stresem wypalonych domów. […] Kiedy w latach 50. poszedłem do szkoły średniej, do piątki przy ul. Kruczej, to przechodziłem koło ul. Stalowej, która była ulicą pustą, tylko tyle, że nie było już ruin, tylko zwalone domy i takie góry gruzów”. Ponadto dla przybywających ze wschodu uczniów sam widok zbudowanych z czerwonej cegły, poniemieckich szkół był zupełnie obcy. Co czuło ówcześnie dziecko idące do szkoły, dobrze oddają słowa cytowanego wcześniej historyka: „Kiedy poszedłem do piątego liceum, te budynki z czerwonej cegły były przytłaczające, ponure, smutne. W Polsce centralnej czerwonej cegły było zdecydowanie mniej. Dla mnie wzorem szkoły średniej był gmach Liceum im. świętej Jadwigi, w którym uczyła moja matka. Tam było jasno, przestronnie. Szkoła podstawowa na Oporowie, do której najpierw chodziłem, to była dawna szkoła wiejska. Była strasznie prymitywna. Podłoga była nasączana jakimś śmierdzącym płynem. Dla mnie to był szok. W Krakowie przez krótki czas – miesiąc czy dwa – chodziłem do pierwszej klasy do bardzo dobrej prywatnej szkoły, prowadzonej przez przyjaciółkę rodziców. Był tam parkiet, fantastyczne wyposażenie, na przykład – gabinet biologiczny – oszklone szafy z eksponatami zwierząt, a tutaj kompletnie nic, gołe ściany, szkoła prymitywna, biedna, pierwszy kierownik to był taki garbus, nasza wychowawczyni podobno była agentką i donosiła na poszczególnych rodziców”. Różnice, nie tylko w wyglądzie budynków, były zatem nader wyraźne.

Spośród wrocławskich szkół jako pierwsza ruszyła Szkoła Podstawowa nr 1 im. Marii Dąbrowskiej przy ul. Nowowiejskiej. O trudnościach w jej założeniu przypominają słowa hymnu, który został ułożony na uczczenie 35-lecia jej działalności: „Jeszcze było słychać strzały / dymy snuły się w około / Pierwsza w mury swe przyjęłaś / Polskie dzieci nasza szkoło”. Szkoła ta mieściła się w dosyć nowoczesnym, wyposażonym nawet w salę gimnastyczną, budynku wcześniejszej niemieckiej placówki, której patronował słynny pedagog Johann H. Pestalozzi. Co ciekawe, właśnie w tej szkole uczył Antoni Goncerzewicz posiadający legitymację nauczycielską z numerem 1. Szybko rosnąca liczba uczniów spowodowała, że już w latach 1947–1948 wydzielono z niej kolejne szkoły – nieistniejącą obecnie Szkołę Podstawową nr 31 i nr 44.


Fot. 3. Legitymacja szkolna Państwowego Liceum Pedagogicznego we Wrocławiu
na 1946 rok, fot. zbiory Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”


W 1945 r. udało się uruchomić we Wrocławiu niezależną szkołę żydowską. Było to niezbędne posunięcie wobec stale powiększającej się liczby osadników tego wyznania. Licząca początkowo zaledwie trzy klasy placówka mieściła się w budynku należącym do komitetu żydowskiego zlokalizowanego przy ul. Włodkowica. W 1946 r. uczniowie przeprowadzili się do nowego miejsca – gmachu dawnej szkoły żydowskiej przy pl. I. L. Pereca. Z biegiem lat szkoła rozrosła się tak bardzo, że stała się największą tego typu placówką w całej Polsce.

Powojenny chaos, migracje ludności, poczucie tymczasowości, braki kadrowe, problemy z wyposażeniem i brakiem pomocy szkolnych, a nawet programu nauczania nie zniechęcał jednak społeczności Wrocławia do organizowania w mieście szkolnictwa. Po latach okazało się, że upór i trud włożony w to przedsięwzięcie przyniósł dobre skutki. Wykonana wówczas praca stała się fundamentem rozwoju polskiej oświaty, która z biegiem lat była rozwijana i dlatego współczesny Wrocław może pochwalić się licznymi placówkami edukacyjnymi.


Fot. 4. Wizyta uczniów na Wystawie Ziem Odzyskanych we Wrocławiu była niemalże
obowiązkowym elementem ówczesnej edukacji historycznej. Na zdjęciu dzieci ze szkoły
w Siekierowicach (woj. dolnośląskie) wraz z nauczycielem i pierwszym dyrektorem tej
szkoły, Tadeuszem Adamskim, fot. zbiory Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”


Tomasz Adamczyk
specjalista w Dziale Badawczym
Centrum Historii Zajezdnia

Polecamy artykuł Barbary Techmańskiej pt. „Młodzież musi wrosnąć w te ziemie. Pionierskie lata budowy polskiego systemu edukacji na Ziemiach Zachodnich opublikowany w kwartalniku „Pamięć i Przyszłość” nr 3/2011 (13).