1 września: Karol Milik na urzędzie

1 września 1945 r. ksiądz infułat dr Karol Milik objął formalnie rządy kościelne jako administrator apostolski Dolnego Śląska. Miał niełatwe zadanie: należało odbudować zrujnowane świątynie, zbudować struktury polskojęzycznego kościoła, podjąć pracę duszpasterską wśród repatriantów i przetrwać ataki ze strony władz komunistycznych. Jak poradził sobie z tym niełatwym zdaniem?


Ks. Karol Milik jako administrator apostolski na Dolnym Śląsku jest jednym z bohaterów wystawy głównej „Wrocław1945–2016” prezentowanej w Centrum Historii Zajezdnia, fot. z 1946 r. udostępniona Ośrodkowi „Pamięć i Przyszłość” przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich


fot. Ks. Karol Milik jako administrator apostolski na Dolnym Śląsku jest jednym z bohaterów
wystawy głównej „Wrocław1945–2016” prezentowanej w Centrum Historii Zajezdnia,
fot. z 1946 r. udostępniona Ośrodkowi „Pamięć i Przyszłość” przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich.


Do 1945 r. teren Dolnego Śląska podlegał arcybiskupstwu z siedzibą we Wrocławiu. Poza tym arcybiskupstwem znajdowało się Kłodzko, Bystrzyca Kłodzka i Nowa Ruda, które należały do archidiecezji praskiej oraz okręg Bogatyni, którym zarządzał wikariusz generalny biskupa miśnieńskiego.

W sierpniu 1945 r. Papież Pius XII nadał prymasowi Polski, Augustowi Hlondowi prawo utworzenia nowej administracji apostolskiej. Nowa struktura zajmowała ponad 24 tys. km2, a w jej skład wchodziły tereny województwa wrocławskiego, część poznańskiego oraz tereny podlegające wcześniej kościołom w Pradze i Miśni. Początkowo Hlond planował utworzenie wspólnej administracji apostolskiej złożonej z Dolnego Śląska i Śląska Opolskiego, ostatecznie jednak ten pomysł porzucono.

Z ramienia Kościoła katolickiego administratorem Śląska Opolskiego został ks. Bolesław Kominek, a rządy na Dolnym Śląsku objął ks. Karol Milik (1892–1976). Prawdziwym wyzwaniem dla Milika był problem wciąż przebywających na tym terenie niemieckich katolików. Ich położenie było przedmiotem rozmów, jakie latem 1945 r. prowadził z Ferdynandem Piontkiem. Po śmierci Kardynała Adolfa Bertrama to właśnie Piontek został mianowany wikariuszem kapitulnym archidiecezji wrocławskiej. Według biografa Milika, ks. Józefa Swastka, prośba strony niemieckiej o objęcie opieką niemieckich chrześcijan, została przyjęta bez „najmniejszego dysonansu”. Nie wiadomo dokładnie, ilu katolików przebywało wówczas na terenie regionu. Część ludzi wracała z powojennej tułaczki, inni szukali swojego miejsca na ziemi na zachodzie okupowanych Niemiec. Szacowano za to, że w archidiecezji jest 550 księży niemieckich i zaledwie 49 polskich.

Za symboliczny można uznać fakt, że przekazanie władzy odbyło się w zniszczonym klasztorze sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej przy dzisiejszym placu Nankiera. Wojenne zniszczenia będą zresztą kłaść się cieniem przez całą posługę Milika. Także jego ingres, czyli uroczyste wkroczenie, choć zgodnie ze zwyczajem powinien odbywać się w katedrze we Wrocławiu, odbył się w bazylice w Trzebnicy. Wrocławska katedra, pozbawiona dachu i zrujnowana w trakcie bombardowania miasta w kwietniu 1945 r., nie nadawała się do żadnej uroczystości. W gruzach leżało także 10 innych wrocławskich kościołów, a 16 było poważnie uszkodzonych. Na terenie administracji apostolskiej łącznie zniszczone były aż 273 świątynie. Milik nie mógł również zamieszkać w uszkodzonych kamienicach Ostrowa Tumskiego – tradycyjnej siedzibie kościelnych hierarchów. Do 1947 r. urzędował w klasztorze sióstr św. Elżbiety przy pl. Strzeleckim.

Sytuacja w Kościele katolickim nie była łatwa dla nikogo, szczególnie jednak dla samego Milika. Doskonale rozumiał sytuację, w której się znalazł. Wychował się w wielokulturowym klimacie Śląska Cieszyńskiego i monarchii austro-węgierskiej, przyjął święcenia z rąk niemieckiego kardynała Adolfa Bertrama, w czasie wojny działał w podziemiu, a za jego głowę gestapo wyznaczyło okup.

Można zażartować, że praca w diecezji wrocławskiej była Milikowi pisana, przyszły duchowny urodził się bowiem w 1892 r. na terenie diecezji wrocławskiej. Przyszedł na świat w Renardowicach – wsi na Śląsku Cieszyńskim, gdzie sięgały granice diecezji. Administracyjnie jednak teren ten należał do monarchii austro-węgierskiej. Według austriackiego spisu ludności, w 1910 r. we wsi mieszkało 266 osób. Prawie wszyscy byli polskojęzycznymi katolikami, także rodzice Karola.

Milik ukończył gimnazjum w Cieszynie i zdecydował się na wstąpienie do seminarium duchownego. Tradycyjnie klerycy z austriackiej części diecezji wrocławskiej kształcili się w Wyższym Seminarium Duchownym w Weidenau w Jesenikach. Dziś Vidnava, bo taką nazwę nosi czeskie obecnie miasto, leży niemal na granicy z Polską. Święcenia kapłańskie przyjął 26 lipca 1915 r. z rąk księcia metropolity wrocławskiego kard. Adolfa Bertrama. Dalsze studia Milik podjął już w Polsce, która po I wojnie światowej odzyskała niepodległość. W 1928 r. uzyskał doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie studiów angażował się w działalność Towarzystwa Czytelni Ludowych. W 1938 r. został dyrektorem Towarzystwa z siedzibą w Poznaniu. Prowadził również działalność wydawniczą, publikując miesięcznik „Ruch Społeczno-Oświatowy”. Jego działalność doceniał polski rząd, który uhonorował Milika Krzyżem Orderu Polonia Restituta.

Jedną z legend otaczających życiorys Milika jest opowieść o pocztówce, którą kolportowano na Międzynarodowych Targach Poznańskich tuż przed wybuchem II wojny światowej. Miały być na niej zaznaczone ziemie niemieckiego wówczas Śląska, z polskimi nazwami Szczecina i Wrocławia – miast umieszczonych w granicach II RP. Według jednych miał na niej znajdować się cytat z Mickiewicza: „Każdy z Was w duszy swej ma ziarno przyszłych praw i miarę przyszłych granic”, według innych napis: „Drang nach Osten”. Zdaniem jednych, Milik był autorem grafiki, zdaniem innych – jedynie kolportował druk.

Po wybuchu II wojny światowej Milik – pod panieńskim nazwiskiem matki, jako Karol Bargieł – zaangażował się w konspirację. Tworzył w Warszawie sieć Czytelni Ludowych oraz współpracował z organizacją „Ojczyzna”. To historia z pocztówką oraz działalność konspiracyjna spowodowała, że był poszukiwany przez gestapo. Brał również udział w powstaniu warszawskim. Po upadku powstania razem z ludnością cywilną stolicy miał zostać wywieziony w głąb Rzeszy, ale udało mu się uciec z transportu. Ukrywał się na Okęciu, a wiosną 1945 r. przedostał się do Poznania. Po zakończeniu wojny otrzymał nominację na rektora kościoła św. Jana Kantego w Poznaniu.

Nie jest do końca jasne, co przesądziło o powierzeniu Milikowi rządów na trenie administracji apostolskiej Dolnego Śląska. Nie można wykluczyć, że hierarchów przekonało jego doskonałe wykształcenie oraz energiczny charakter. Nie można również wykluczyć, że decydujące znaczenie miała znajomość języka i realiów diecezji, co gwarantowało, że rozmowy z Piontkiem odbędą się właśnie bez „najmniejszego dysonansu”.

Swoje administrowanie Milik rozpoczął od apelu do duchowieństwa o podjęcie pracy na Dolnym Śląsku. Księża znający język polski i niemiecki posługiwali naprzemiennie grupom Polaków i Niemców. Z czasem liczba tych ostatnich malała, a tych pierwszych – rosła. Zdarzało się, że mieszkańcy przesiedlanych z Kresów II RP wsi przyjeżdżali nie tylko z własnym duszpasterzem, ale i elementami wyposażenia kościoła. Następnie podjęto pracę nad powołaniem biur kurii oraz sieci oddziałów Caritas, które w powojennym obrazie nędzy, miały fundamentalne znaczenie, również ze względu na kontakty międzynarodowe.

Początkowo władze komunistyczne nie robiły trudności administracji kościelnej. Wręcz przeciwnie: działalność kościoła dodatkowo legitymizowała obecność polskich władz – obecność księdza budziła zaufanie do obcych krajobrazów i nowej architektury, a działalność charytatywna kościoła znacznie odciążała administrację państwową.

Kłopoty zaczęły się z czasem. Wobec oporu władz państwowych, aby kształcić kleryków kształcić w murach Uniwersytetu Wrocławskiego (mimo starań władz uczelni władze państwowe odmówiły powołania w jego strukturze Wydziału Teologii Katolickiej), powołał w 1947 r. Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu i dwa jego oddziały, w tym jeden w Żaganiu. Zorganizował również kształcenie katechetek. Komunistyczne władze zaczęły jednak naciskać na likwidację organizacji katolickich, nie zgadzały się na nauczanie religii i inwigilowały duchowieństwo. Kłopoty nadeszły również ze strony Watykanu. Stolica Apostolska do 1972 r. miała wątpliwości odnośnie do tego, jaki powinien być status Kościoła katolickiego na Ziemiach Zachodnich. 21 stycznia 1951 r. administratorów apostolskich usunięto z całych Ziem Zachodnich i Północnych. Na ich miejsce wprowadzono znacznie niższych rangą wikariuszy kapitulnych.

Milik został internowany w klasztorze w Rywałdzie Królewskim. Ostatecznie jednak obostrzenia złagodzono i duchowny podjął pracę w Gorzowie Wielkopolskim oraz Komisji Episkopatu Polski w Warszawie. Jako jedyny z pięciu administratorów mianowanych 1 września 1945 r. przez kard. Hlonda, nie otrzymał później sakry biskupiej. Zdaniem Józefa Patera, decyzja prymasa Wyszyńskiego w tej sprawie, jest zupełnie niezrozumiała, biorąc pod uwagę niewątpliwe zasługi Milika w budowaniu Kościoła na Dolnym Śląsku.

Milik do końca życia przebywał w Gorzowie Wielkopolskim. Podobno w testamencie poprosił, aby pochowano go na Ziemiach Zachodnich. Zmarł 10 maja 1976 r. Jest pochowany we wrocławskiej katedrze, którą jego staraniem, podniesiono z ruin.

dr Joanna Hytrek-Hryciuk
historyczka


Bibliografia:
1. silesia.edu.pl/index.php/Milik_Karol
2. J. Pater, Ksiądz infułat dr Karol Milik jako rządca Archidiecezji Wrocławskiej w latach 1945–1951, Wrocław 2012.
3. J. Swastek, Rządcy Archidiecezji Wrocławskiej w latach 1945–1995, Wrocław 1998.